przerwany mecz bójka zadyma

Bójki, latające butelki, przerwane mecze… Oto małe ligi

Bójki, awantury, latające petardy czy butelki, w końcu przerwane mecze… Tak wygląda piłkarska rzeczywistość na boiskach małych lig. Na szczęście to margines, ale nie można udawać, że nie istnieje.

 

Nazwy klubów na Dolnym Śląsku. Zobacz, których jest najwięcej

Najnowszy przykład z niedzieli, 1 maja br. Mecz na szczycie III grupy wrocławskiej klasy B Mechanik Brzezina – LKS Ciechów. Jak relacjonuje portal dolpilka.pl, spotkanie zostało przerwane ok. 85 minuty przy stanie 2:1 dla gospodarzy. Powodem był fakt, że po czerwonej kartce dla zawodnika gości, kibice z Ciechowa mieli rzucać na boisko butelki oraz petardę hukową pod nogi jednego z zawodników gospodarze. Wcześniej ponadto mecz został przerwany bo ci sami kibice rzucali petardy hukowe na boisko.

 

Niestety, nie pierwsza to taka (lub podobna) sytuacja na piłkarskich boiskach, ani nie ostatnia. Mecze w małych ligach podszyte są emocjami, które często wymykają się spod kontroli. I to nie tylko na trybunach. Buzuje często również na boisku – między zawodnikami, czy w stosunku do sędziów.

 

Taśmy prawdy z przerwanego meczu w Brzezinie

Dlaczego tak się dzieje? Poniżej kilka przemyśleń na ten temat. Zwłaszcza że wiele podobnych sytuacji sam widziałem.

 

Alkohol

Gdy dochodzi do skandalicznych wydarzeń z udziałem kibiców, można mieć niemal pewność, że dzieją się one pod wpływem alkoholu. Polewanie wódeczki czy picie piwa na meczach to rzeczywistość. I to z wieloletnią tradycją. Wtedy znacznie łatwiej o niewybredne zachowania. Zazwyczaj kończy się na wyzwiskach, czasem na wbiegnięciu na boisko czy rzuceniem czymś na murawę. Choć raz byłem świadkiem totalnej bijatyki na boisku z udziałem kibiców i części zawodników…  Też poleciały butelki na murawę, tylko że wtedy „atakującymi” byli kibice gospodarzy.

 

Różne są powody „wybuchu” agresywnych zachowań kibiców. Czasem wystarczy fakt, że ich drużyna przegrywa. Zazwyczaj jednak chodzi o stronnicze (ich zdaniem) sędziowanie, bądź wydarzenia na boisku. Warto pamiętać, że teraz coraz częściej drużyny w małych ligach wspierają zorganizowane grupy kibiców. Na mecze przychodzą nie tylko mieszkańcy danej wsi, ale grupy młodych ludzi z szalikami, flagami i nierzadko petardami. Dopingują na wzór „prawdziwych” szalikowców klubów z wyższych lig. Niestety, czasami przejmują również najgorsze wzorce ich zachowań.

 

Sędziowie

Pod wspomnianym artykułem wywiązała się dyskusja, co było powodem skandalicznego zachowania kibiców z Ciechowa. Według części komentarzy – sędzia sprzyjał gospodarzom. I żeby było jasne – nawet kiepskie sędziowanie nie uzasadnia np. rzucania butelkami na boisko czy innych form agresji. Ale doskonale wiem, że sędziowie potrafią „sprowokować” nie jedną awanturę na boisku.

 

Zazwyczaj nieświadomie – po prostu są słabi. Nie potrafią zapanować nad sytuacją na boisku, zwłaszcza gdy mecz jest na styku, a zawodnicy grają ostro. Gdy do tego jeszcze dochodzi fakt, że są niekonsekwentni i w różny sposób reagują w podobnych sytuacjach – pasztet na boisku gotowy. Zawsze któraś ze stron będzie czuła się poszkodowana. Każdy, kto grał trochę w pikę wie, jak szybko potrafią nakręcać się takie sytuacje na boisku. Zaczyna się pyskówka, pretensje, kopanie…

 

Równie kiepsko jest w sytuacji, gdy sędzia od początku chce pokazać, że jest „panem i władcą”.  Tacy nie lubią słów krytyki, nawet jeśli się ewidentnie pomylą. Co wtedy robią? Celowo gwiżdżą przeciwko drużynie, która ma takich krnąbrnych graczy. Zdarzają się i tacy, którzy są wtedy chamscy w stosunku do piłkarzy, bo wiedzą, że jak zawodnik odpyskuje to dadzą mu czerwoną kartkę… i o to im chodzi. By sprowokować zawodnika. Na szczęście takie przypadki to margines.

 

Nie chcę, żeby wyszło, że to sędziowie są winni różnych niesportowych zachowań na boisku i poza nim. Bo tak nie jest. Nie można jednak zapominać, że ich działania czasem doprowadzają do eskalacji niezdrowych emocji. I o ile nie może to być wytłumaczeniem agresji ze strony kibiców czy zawodników, to z drugiej strony nie można o tym zapominać.

 

 

Zawodnicy

Nie brakuje meczów w małych ligach, w których iskrzy od początku, bez względu na wydarzenia na murawie. Prawda jest taka, że niektóre spotkania są meczami o podwyższonym ryzyku, np. lokalne derby drużyn z tej samej gminy. Pamiętajmy również, że w poszczególnych grupach zazwyczaj grają te same kluby. I nie brakuje sytuacji, że gdy w jednym spotkaniu dojdzie do jakichś nieprzyjemnych sytuacji – niesnaski potrafią się ciągnąć przez kilka sezonów. A każdy kolejny mecz staje się okazją do „wyrównania rachunków”. To wszystko widzą również kibice. W takich meczach wystarczy iskra, by sytuacja wymknęła się spod kontroli.

 

Do niefajnych sytuacji na boisku dochodzi również podczas meczów bez podtekstów. Ostry faul, pyskówki czy prowokacje między zawodnikami potrafią mocno podgrzać atmosferę na murawie i trybunach. Oczywiście rzadko doprowadzają one do „zadym”, ale nerwowa atmosferach w małych liga to chleb powszedni.

 

Ważne, żeby to nie przeradzało się w sytuacje zagrażające bezpieczeństwu zawodników, sędziów czy kibiców. Bo nie ma żadnego usprawiedliwienia na takie zachowania.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *