Afera w Legnicy

Afera w Legnicy? Piłkarz oskarża, a działacze umywają ręce

Afera w Legnicy? Jednoznacznie stwierdzić nie można, choć padają poważne zarzuty – z fałszowaniem podpisów na kartach zawodników włącznie. Działacze związkowi robią jednak niewiele, żeby ją wyjaśnić.

Reprezentacja Polski zagra we Wrocławiu

O sprawie pierwsza poinformowała TV Regionalna oraz portal regionfan.pl (film poniżej). Paweł Czarnecki, bramkarz czwartoligowej Stali Chocianów, twierdzi, że w jego poprzednim klubie sfałszowano podpis na deklaracji gry amatora (taki kontrakt w małych ligach). Z kolei w Konfeksie Legnica twierdzą, że to zawodnik sam podpisał się na dokumencie przed nowym sezonem. Ten zaprzecza dodając, że podpisywanie się za zawodników to tym klubie „norma”.

 

Mamy więc do czynienia ze sporą aferą. To znaczy nie mamy, bo dla działaczy OZPN Legnica nie ma problemu. Jak wynika z filmu TV Regionalnej, wystarczyło, że dyrektor Konfeksu Piotr Potycz okazał przed Wydziałem Gier OZPN ową deklarację, a jego członkowie uznali, że nie budzi ona wątpliwości. Po prostu uznali, że widnieje na niej podpis piłkarza.

 

Dolnośląski Złoty But 2016/17. Oto najlepsi strzelcy w regionie (NOTOWANIE nr 1)

Innymi słowo dali wiarę działaczowi, a nie piłkarzowi, który stwierdził, że to fałszywka. Co prawda brzmi to trochę absurdalnie, ale z drugiej strony – nie można na 100 proc. stwierdzić, kto ma rację. Warto jednak, żeby sprawą się zająć, a nie przejść nad nią do porządku dziennego.

 

Ciekawi mnie jednak jeszcze coś innego. Skoro według OZPN Legnica Paweł Czarnecki jest piłkarzem Konfeksu Legnica, to jakim cudem gra w Stali Chocianów. Może się mylę, ale czy do zarejestrowania zawodnika w jednym klubie nie jest potrzebne zwolnienie z poprzedniego?

 

Dziwi ponadto beztroska działaczy w podejściu do tej sprawy. Postawę przedstawicieli OZPN Legnica już znamy. W materiale wypowiada się również Andrzej Padewski, prezes DZPN. Radzi on piłkarzowi zgłoszenie się na policję i poinformowaniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

 

Może to i dobra rada, ale czy to nie za mało? Mamy do czynienia ze szwindlem albo bezpodstawnym oskarżeniem. Jest problem – i warto się nad nim pochylić. I sprawę wyjaśnić. Bo rada „niech idzie na policję” oznacza, że zagadka zostanie wyjaśniona za kilka miesięcy, albo i lat.

 

Od szefa związku oczekiwałbym więc trochę więcej. Przynajmniej deklaracji, że zostanie ona sprawdzona, wyjaśniona, itp. Bo idąc tym tokiem – po co związek natychmiast reaguje, gdy dochodzi do bójek na meczach, albo atakowani są sędziowie. Może – idąc dalej tym tropem – jeśli sędzia chce, niech idzie na policję, a jak agresor zostanie skazany, albo chociaż dostanie zarzuty, to dopiero wtedy niech zajmie się nim Wydział Dyscypliny.

 

Wiem, wiem, sprawy nie są tożsame, a przewinienia zupełnie innego kalibru. Mimo wszystko jednak, nie można tylko zajmować się sprawami oczywistymi, a ty wymagające pomysłu na rozwiązanie i pewnego wysiłku są odsuwane na boczny tor.

Cały materiał z TV Regionalna

4 thoughts on “Afera w Legnicy? Piłkarz oskarża, a działacze umywają ręce”

  1. Zawodnik przeszedł do klubu Stali Chocianów na zasadzie transferu definitywnego z Konfeks Legnica. Umowa została sporządzona na normalnych zasadach jak to bywa przy każdym innym transferze, klub z Legnicy udzielił zwolnienia zawodnikowi

  2. Przeszedł na zasadzie transferu z powodu, który został podany w artykule. Sądzenie się i dochodzenie w tym momencie, że to podrobiony podpis zablokowałby na co najmniej pół roku przejście jego do innego zespołu. Więc nie byłoby innej opcji

  3. To co się dzieje w tym OZPN-ie to kpina. Podobnie jak ze sprawą zamknięcia stadionów w Kłębanowicach. Kuźnia za o wiele większą rozróbę może grać na innym boisku w Jaworze, a Zryw dostał 5 meczów kary zamknięcia stadionu i zakaz… gry w obrębie 10 km! To jest dopiero skandal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *