Krystian Bielik

Krystian Bielik, czyli ego pana piłkarza kontra dobro drużyny

Polska przegrała pierwszy mecz na młodzieżowych mistrzostwach Europy 1:2 ze Słowacją. Dziś wybuchła medialna burza – metody treningowe trenera Marcina Dorny skrytykował Krystian Bielik, gracz Arsenalu Londyn (będący ostatnio na wypożyczeniu w Birmingham City), który nie zagrał w pierwszym meczu na turnieju.

 

Anty fair play dla zawodników Startu. Zeszli z boiska, żeby nie spaść?

„Moim zdaniem gramy tak, jak trenujemy. Te treningi nie były na najwyższym poziomie. Mamy łatwe rozegranie, bez przeciwnika i to tempo nie jest najlepsze. To samo później jest w meczu” – słowa Bielika wywołały burzę. 19-latek bez ogródek skrytykował trenera Marcina Dornę.

 

Jedni bronią stopera, uważają, że trzeba cenić go za to, że mówi co myśli. I jeżeli uważa, że coś jest nie tak, to ma prawo mówić jak jest. Inni krytykują, podkreślają, że wybrał najgorszy z możliwych momentów na takie słowa. Zwłaszcza że reprezentację czekają dwa arcyważne mecze.

 

Kiedyś liznął Miedzi i Śląska. Teraz awansował do… La Liga

Słuchając Krystiana Bielika po meczu, a także znając jego inne wywiady (choćby ciekawą rozmowę z Tomaszem Ćwiąkałą) myślę, że defensor Arsenalu zachował się fatalnie. Dlaczego? Jego słowa w mojej ocenie nie miały na celu dobra drużyny, a jedynie były efektem urażonego ego „pana piłkarza”. Bo że Bielik wielkim talentem jest, chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości. Jego ego jednak (inni pewnie nazwą to pewnością siebie) jest równie wielkie, a może nawet większe niż talent.

 

Bielik jadąc na zgrupowanie był chyba pewien, że będzie pierwszym wyborem trenera Dorny (mówił nawet, że nie jedzie po to, żeby siedzieć na ławie). Fakt, że nie wyszedł w pierwszym składzie, a potem nawet z ławki, musiał być dla niego strasznym ciosem.

 

Dlatego w ten sposób postanowił odreagować. Gdyby myślał o drużynie, o fatalnych treningach powinien mówić wcześniej, albo po turnieju. Nie przed najważniejszymi meczami. Dla Bielika jednak – w mojej ocenie – ważniejsza była jednak urażona duma z tego, że Dorna śmiał nie wystawić „pana piłkarza” na murawę.

 

Lubie piłkarzy, którzy mają własne zdanie. I, że mówią to, co myślą. Wolę jednak takich, którzy ponad własne zdanie i własne dobro przedkładają dobro drużyny. Zwłaszcza podczas turnieju mistrzowskiego.

 

fot. screen TVP Sport/youtube.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *