C klasa 2017/18

C klasa mocno uszczuplona. Czy ma w ogóle sens?

Cztery grupy C klasy w strefie wrocławskiej, a w nich zaledwie 26 drużyn. Czy rozgrywki w tej formie mają w ogóle sens?

 

Dopiero osiem kolejek, a już zagrało 4 bramkarzy

Stało się to, czego można było się spodziewać. Po wprowadzeniu zasady, że każdy klub może zgłosić się do klasy B jeśli tylko spełnił wymogi licencyjne, ilość drużyn w klasie C w okręgu wrocławskim drastycznie zmalała. W zeszłym sezonie w 5 grupach grało 56 zespołów (53 dotrwały do końca). W bieżących rozgrywkach są co prawda cztery grupy klasy C (Oława, Środa Śląska, Trzebnica i Wrocław), ale w sumie występuje w nich zaledwie 26 drużyn.

 

W miarę normalnie jest jeszcze w grupie Wrocław, gdzie rywalizuje 9 klubów. W pozostałych jest znacznie gorzej – po 6 zespołów w Oławie i Środzie Śląskiej i tylko pięć w Trzebnicy. Szczęście w nieszczęściu – drużyn jest tak mało, że mogą grać ze sobą po… cztery razy.

 

Mecz w Siechnicach przerwany po 20 minutach. To już koniec Bystrzycy?

Powody decyzji władz DZPN były zrozumiałem – wyrównanie szans drużyn z różnych rejonów strefy wrocławskiej. Dotąd było bowiem tak, że tam gdzie nie było Powiatowych Społecznych Sekcji Piłki Nożnej prowadzących rozgrywki klasy C (m.in. Wołów czy Strzelin) kluby zaczynały od klasy B, a w innych (Oława, Środa Śląska, Wrocław i Trzebnica) najniższą liga była klasa C i dopiero z niej trzeba było przebijać się do „Bundesligi”.

 

I wracając do tytułowego pytania – czy taki system rozgrywek ma sens? Oczywiście, o ile są chętni, to odpowiedź powinna być twierdząca…  Ale liga, nawet najniższa, składająca się z 5 czy 6 drużyn na poważną jednak nie wygląda.

 

źródło: własne, 90minut.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *