Marcin Robak Śląsk - Lech

Zemsta najlepiej smakuje na zimno…

Śląsk Wrocław wygrał z Lechem Poznań 2:0, a zwycięską bramkę strzelił Marcin Robak. Właśnie takiego scenariusza życzyli sobie wrocławscy kibice, a pewnie i sam gracz, choć głośno o tym nie mówi.

 

Magazyn Sport-Track IV ligi na razie… zawieszony

W poprzednim sezonie Marcin Robak w barwach Lecha Poznań został współkrólem strzelców Ekstraklasy razem z Marco Paixao. Obaj zawodnicy strzelili po 18 goli, choć wychowanek Konfeksu Legnica zagrał znacznie mniej minut. Właśnie o to miał spore pretensje do trenera Nenada Bjelicy – mimo tego, że był w gazie i strzelał, to nie dostawał minut…

 

Było niemal jasne, że Robak w przerwie między sezonami opuści Poznań, choć – jak pokazują bieżące rozgrywki – snajpera z prawdziwego zdarzenia w Kolejorzu brakuje. Na szczęście dla Śląska król strzelców był do kupienia za pieniądze, które jakimś cudem we Wrocławiu się znalazły, a sam napastnik szybko zaczął się spłacać.

 

Ogromny pech pomocnika Ślęzy. Musiał przejść operację

W piątkowy wieczór Robak miał pierwszą okazję by pokazać chorwackiemu trenerowi Lecha jak bardzo się mylił. I pokazał to w najlepszy z możliwych sposobów – strzelając gola na 2:0, pewnie wykorzystując rzut karny.

 

Co ciekawe, Bielica oglądał to już z trybun, bowiem został odesłany przez arbitra Pawła Gila za notoryczne kwestionowanie jego decyzji…

 

Oczywiście, do końca sezonu jeszcze sporo czasu i różnie jeszcze mogą się potoczyć losy obu drużyn, ale dziś to Robak triumfuje i może – za Joe Abercrombie – powiedzieć, że „Zemsta najlepiej smakuje na zimno”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *