Karol Buchla

Ależ klops bramkarza Polonii. Tego się nie spodziewał

Polonia Trzebnica przegrała w ostatniej kolejce Sport-Tracj IV ligi z drużyną ze Świdnicy 0:3. Pierwszą bramkę gospodarze stracili po fatalnym błędzie doświadczonego bramkarza.

 

Polonia Trzebnica ma nowego trenera

Była 6 minuta meczu Polonia Trzebnica – Polonia-Stal Świdnica. Goście wykonywali rzut wolny z okolic środka boiska. Wrzutka w okolice linii pola karnego, Wojciech Sowa pierwszy doskakuje do piłki, którą uderza głową. Wydaje się, że chce ją przedłużyć w pole karne do nadbiegających partnerów. Futbolówka leci jednak w stronę bramki, w okolice spojenia słupka z poprzeczką. Bramkarz gospodarzy ma ją pod kontrolą, jest przekonany, że minio ona bramkę… tymczasem piłka wpada w samo okienko, odpija się od słupka i wpada do bramki trzebniczan.

 

– Po stałym fragmencie gry moim celem było skierowanie piłki w światło bramki. Błąd bramkarza pozwolił otworzyć wynik spotkania, z czego bardzo się cieszę – mówi nam Wojciech Sowa.

 

Wyniki meczów Pucharu Polski na Dolnym Śląsku

Duży błąd bramkarza gospodarzy Karola Buchli i 0:1 na tablicy wyników. Ostatecznie goście wygrali 3:0, a dzień po meczu z Polonią rozstał się trener Sławomir Kołodziej. Zastąpił go Paweł Tronina.

 

Jak wiadomo, klopsy przydarzały się nie takim bramkarzom jak Karol Buchla, wie coś na ten temat choćby Mariusz Pawełek, do niedawna golkiper Śląska Wrocław. Buchla jest jednak na tyle doświadczonym bramkarzem, że powinien sobie spokojnie poradzić z tą sytuacją.

 

Co ciekawe, dla Sowy bramka w Trzebnicy była drugim golem z rzędu w lidze strzelonym głową. – Jako defensywy pomocnik nie specjalizuje się w strzelaniu bramek. Bardziej skupiam się na odbiorze piłki i wykrywaniu główek w środku pola. Jestem zadowolony, że w tych meczach udało mi się w taki sposób strzelić bramki – dodaje pomocnik Polonii-Stali.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *