Ślęza Wrocław - Skra Częstochowa

Kuriozalny karny, czyli jak Ślęza Wrocław została okradziona ze zwycięstwa

Ślęza Wrocław zremisowała ze Skrą Częstochowa 1:1 w 12. kolejce III ligi. Goście wyrównali w 92 min. meczu z rzutu karnego. Decyzja sędziego o przyznaniu gościom jedenastki – po obejrzeniu filmu – może wprawiać w osłupienie.

 

III liga. Karny zabrał Ślęzie wygraną. Bezbramkowy debiut Sochy

Ślęza prowadził ze Skrą od 33 min., kiedy gola z rzutu wolnego zdobył Maciej Firlej. Obie drużyny miały jeszcze sytuacje podbramkowe, ale żadnej nie wykorzystały. Aż do doliczonego czasu gry. Wtedy doszło do sporego zamieszania w polu karnym Ślęzy. Do piłki zagranej w pole karne wrocławian startuje zawodnik gości i Mateusz Kluzek. Zawodnik Ślęzy zagrywa piłkę, a składający się do strzału piłkarz Skry pada jak rażony piorunem  (trudno orzec czy zamiast w piłkę trafia w nogę pomocnika gospodarzy, czy jest to efekt symulki, a może faktu, że zrobił tak mocny zamach próbując oddać strzał).

 

Wtedy rozlega się gwizdek sędziego Roberta Paryska. Rzut wolny dla Ślęzy? Nic z tych rzeczy. Rzut karny! Szczerze mówiąc jest to skandaliczna decyzja arbitra, która wypaczyła wynik spotkania. Trudno zrozumieć co sędzia mógł dostrzec będą kilkanaście metrów od akcji, skoro na filmie nagranym z kilkudziesięciu metrów i do tyłu sytuacja jest jasna.

 

Siedem goli i ogromne emocje do końca. Ale trzy punkty uratowane

Zresztą, każdy może ją sam ocenić, choć nawet sympatycy Skry będą mieć raczej trudności z dostrzeżeniem jedenastki. I nic nie powinien mieć tu do rzeczy fakt, że mecz był wyrównany i z jego przebiegu remis to wynik sprawiedliwy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *