Petteri Forsell Śląsk Wrocław

Petteri Forsell na celowniku Śląska Wrocław? Brzmi jak kiepski żart

Petteri Forsell na celowniku Śląska Wrocław? Takich rewelacji można się dowiedzieć śledząc media społecznościowe. Bez względu na fakt ile w tym stwierdzeniu jest prawdy – wydaje się, że nie jest to zbyt fortunny pomysł.

 

Awanse i spadki w sezonie 2017/18 na Dolnym Śląsku

O tym, że Śląsk zainteresowany jest Finem na twitterze zasugerował Janekx89, anonimowy, ale bardzo często dobrze zorientowany w transferowych realiach, internauta.

 

https://twitter.com/janekx89/status/939514656816758784

 

Bez względu na fakt, ile prawdy jest w tych doniesieniach, wydaje się, że taki transfer ze strony wrocławskiego klubu byłyby na dziś absurdalny. Z kilku powodów.

 

Region’s Cup 2018/19: Trudni rywale reprezentacji Dolnego Śląska

Przede wszystkim mało prawdopodobne jest, że Forsell prezentuje obecnie odpowiednią klasę sportową. Przez półtora roku – od wiosny 2016 do końca sezonu 2016/2017 – był jednym z najlepszych zawodników Miedzi Legnica i całej I ligi. W 44 meczach strzelił 17 goli i zaliczył 9 asyst. Być może wtedy byłby jakiś sens zatrudnienia Fina, choć gwarancji, że byłby wzmocnieniem, nie byłoby żadnych.

 

Ostatecznie dobra postawa na zapleczu ekstraklasy zaowocowała zainteresowaniem kilku klubów z najwyższej ligi. Fin trafił do Cracovii, z którą podpisał kontrakt, gdy trenerem był jeszcze Jacek Zieliński. Gdy zastąpił go Michał Probierz, był to początek końca Forsella pod Wawelem. Po badaniach na densytometrze (urządzeniu do określania tkanki tłuszczowej) nowy szkoleniowiec odpalił fińskiego pomocnika.

 

Tajemnicą poliszynela bowiem jest, że Fin był fanem niezbyt zdrowego żywienia, którego nie zarzucił ponoć nawet gdy był czołowym I ligi. Pół żartem, pół serio można by rzec, że kolejny miłośnik fast foodów we Wrocławiu nie jest potrzebny.

 

Nie wiadomo na dobrą sprawę, że Forsell w najwyższej formie podołałby w ekstraklasie. Ale bez formy, z pewnością nie. A obecnie jest zdecydowanie bez formy. Ostatnie pół roku spędził Orebro SK, czyli w 11. drużynie szwedzkiej ekstraklasy. Spędził to dobre słowo, bowiem grał niewiele – 7 meczów, ale tylko 39 minut. Jakimś cudem zanotował jedną asystę.

 

Wiele Śląskowi trzeba, ale z pewnością nie kolejnego zawodnika, którego trzeba „reanimować” do piłki. Takich już mamy kilku w drużynie, a przykład najnowszego nabytku – Kamila Vacka pokazuje, że nie jest łatwo przywrócić do formy piłkarza, który długo nie grał.

 

Jeśli Śląska nie stać na konkretnego zawodnika, który będzie do gry od zaraz, to lepiej niż Forsella postawić na kogoś z młodych – Łyszczarza, Pałaszewskiego czy Łuczaka, albo na kogokolwiek wyróżniającego się z drugiej drużyny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *