Michał Bobowiec

Stabilizacja a la Śląsk, czyli Bobowiec na wylocie. „Polityka głupcze!”

Michał Bobowiec przestał być prezesem Śląska Wrocław – najpierw napisał o tym Przegląd Sportowy, a w poniedziałek po południu potwierdził klub. Na stanowisku nie przetrwał więc nawet roku. I wydaje się, że nie przesądziły o tym sprawy sportowe, ale raczej polityka.

 

Jeden ze Śląska, czterech z Zagłębia. Polscy piłkarze wg. Piłki Nożnej

Kluby ekstraklasy rozpoczynają przygotowania do rundy wiosennej, a we Wrocławiu rok rozpoczyna się od zmian na klubowych szczytach. Zresztą niemal tradycyjnie. Rok temu na początku stycznia przyszedł trener Jan Urban, a teraz będzie nowy prezes. Jak informuje Przegląd Sportowy, Michała Bobowca ma zastąpić Marcin Przychodny, ostatnio szef The World Games (uznane ostatnio na Balu Mistrzów Sportu za imprezę roku 2017 w Polsce).

 

Jesienią wydawało się, że na wylocie jest trener Jan Urban, wspominało się również o dyrektorze sportowym Adamie Matysku. Bobowiec wydawał się w miarę bezpieczny, ale okazało się, że to on padł ofiarą „niezrealizowanych” celów na jesień. Przede wszystkim tego, że Śląsk nie jest po rundzie jesiennej w czołowej ósemce (zajmuje 10. miejsce ze stratą 4 punktów). Nie znaleziono również drugiego sponsora dla drużyny.

 

Drużyna roku 2017 na Dolnym Śląsku. Są niespodzianki

Szczerze mówiąc – Bobowiec za brak miejsca w ósemce po jesieni z trójki – prezes, dyrektor sportowy i trener – winny jest najmniej. Oczywiście, on również ponosi odpowiedzialność za miejsce w tabeli, a także za politykę kadrową, ale rozliczanie go za wynik w pierwszej kolejności to chyba jednak nadużycie.

 

Drugi zarzut – brak drugiego sponsora. Oczywiście, Śląsk jest (powinien być) marką, dla której nie powinno być problemu ze znalezieniem sponsora. Rzeczywistość była jednak inna, o czym najlepiej świadczy fakt, że przez kilka lat nie było sponsora koszulkowego. Bobowcowi w końcu udało się pozyskać forBET. To okazało się jednak za mało…

 

Wydaje się jednak, że kluczowe powody jego dymisji są pozasportowe, a właściwie polityczne. Michał Guz w Przeglądzie Sportowym wspomina o tym, że następca Bobowca (aktywnego polityka) – Przychodny postrzegany jest jako apolityczny. Ma to mu ułatwić rozmowy z Ministerstwem Sportu oraz spółkami Skarby Państwa. Z kolei jeszcze w grudniu Marcin Torz na portalu tuwroclaw.com informował, że Bobowiec podpadł prezydentowi Rafałowi Dutkiewiczowi tym, że nie poparł kandydatury Jacka Sutryka w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, a skłania się raczej ku kandydaturze Jerzego Michalaka. I tym właśnie przypieczętował swój los…

 

Sam Bobowiec uważa, że jego porażką był fakt, że nie udało mu się wynegocjować nowej umowy najmu wrocławskiego stadionu (przede wszystkim tego, by zysk z dnia meczowego trafiał do klubu, ale nie tylko). „Jest to kluczowy element budowy budżetu klubu i całej piramidy sponsorskiej. To nie tylko kwestia wpływów z biletów. Dopóki ta sprawa nie zostanie uregulowana, to trudno jest mówić o prognozach finansowych klubu” – mówił na łamach gazetawroclawska.pl

 

A propos stadionu. Zarzut do Bobowca, że nie znalazł drugiego sponsora jest trochę naiwny, gdy popatrzymy na fakt, że władze spółki stadionowej od 7 lat nie są wstanie skomercjalizować nazwy obiektu. I włos im z głowy nie spada…

 

Jedno jest pewne. Śląsk potrzebuje stabilizacji, koncepcji i ciągłości działania. Bobowiec miał swoją wizję, choć z pewnością ryzykowną… Postawił sporo na sukces, ale czy by go osiągnął już się nie dowiemy. Teraz przed nami kolejne „nowe rozdanie”. Oby się nie okazało tragiczne w skutkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *