Mateusz Cholewiak w Śląsku Wrocław

Cholewiak w Śląsku. Lepszy solidny gracz w garści, niż chimeryczny na dachu

Mateusz Cholewiak, 28-letni skrzydłowy, ma zostać piłkarzem Śląska Wrocław. Nie będzie to może zbawca WKS-u, ale może okazać się solidnym wzmocnieniem.

 

Co Ty wiesz o Tadeuszu Pawłowskim? [QUIZ]

Mateusz Cholewiak od 2014 roku grał w Stali Mielec, z którą awansował na zaplecze Ekstraklasy. Był podstawowym zawodnikiem, a także kapitanem mielczan. Jesienią w 15 meczach strzelił 7 goli, w minionym sezonie zagrał 23 razy, w których strzelił 3 bramki i zaliczył 4 asysty.

 

Czy Cholewiak będzie zawodnikiem, który odmieni grę Śląska, a zwłaszcza ofensywny wrocławian? Tego na razie nie wiadomo. Nie grał on nigdy w ekstraklasie, będzie zapewne potrzebował trochę czasu, by wpasować się do nowej drużyny. Wydaje się jednak, że powinien okazać się wzmocnieniem ekipy Tadeusza Pawłowskiego.

 

Niecodzienna fuzja. Łączą się ostatnie drużyny z okręgówki i B klasy

Według mnie zakup Cholewiaka to dobry ruch Śląska. Od dłuższego czasu jest on w niezłej formie, przepracował cały okres przygotowawczy, więc nie powinien odstawać od reszty drużyny pod względem fizycznym (zresztą patrząc na niektórych graczy Śląska, nowy nabytek może wręcz brylować).

 

Jest niemal pewne, że wkomponuje się w zespół szybciej niż choćby Michał Mak, który przed kontuzją prezentował się albo kiepsko, albo bardzo kiepsko. Zaliczył właściwie jeden porządny występ, po czym wypadł do końca sezonu.

 

Nie wspominam o Maku bez powodu. Jest on jednym z symboli polityki transferowej Śląska w ostatnich latach. Wrocławianie często sięgali bowiem po zawodników o wyrobionej już renomie ligowej, ale zupełnie bez formy – albo po kontuzji, albo takich, którzy miesiącami nie grali. We Wrocławiu liczono, że w końcu odpalą, ale jak uczy doświadczenie, dochodzenie do formy trwało często miesiącami. Niektórzy nigdy nie doszli do optymalnej formy.

 

Cholewiak może nie ma umiejętności z najwyższej półki, ale jest solidnym graczem i może być wzmocnieniem. Który będzie podawał więcej drużynie niż choćby chimeryczny Jakub Kosecki. Cieszy również fakt, że w końcu zdecydowano się na wyróżniającego zawodnika z I ligi. Nawet jeśli była to ostateczność spowodowana kiepską sytuacją kadrową.

 

fot. stalmielec.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *