Śląsk według Sztylki, czyli okno transferowe inne niż wszystkie

Piłkarze Śląska Wrocław przygotowują się do sezonu, a kibice zastanawiają się na co będzie stać drużynę w nadchodzącym sezonie. Trzy lata w grupie spadkowej to dla wszystkich stanowczo zbyt długo. Dlatego chyba nie ma nikogo, kto dopuszcza myśl, że kolejny sezon będzie nieudany. Pewne jest jednak coś innego – będzie zupełnie inny.

 

Bramkarz z Polkowic trafił na zaplecze Ekstraklasy

Wczytując się w media społecznościowe można wyczuć spory optymizm, czasem graniczący z euforią. Zanim zastanowię się nad tym, czy są ku temu podstawy, przypomnę tylko, że rok temu nastroje były podobne. WKS zrobił wtedy kilka spektakularnych – jak na wrocławskie warunki – transferów, a ówczesny prezes zapowiadał walkę nie tylko o czołową ósemkę ale o pierwszą czwórkę. Jak się skończyło pamiętamy, choć trzeba dodać, że nie wszystkie ówczesne transfery okazały się niewypałem.

 

Wróćmy jednak do lata 2018. Optymizm we Wrocławiu nie dziwi, bowiem w końcu klub zaczął działać według planu. Przede wszystkim kadra została skompletowana przed rozpoczęciem przygotowań i jeśli nawet dojdą jeszcze jacyś zawodnicy (na pewno będzie to skrzydłowy z Iranu Farshad Achmadzadeh, być może również boczny obrońca) będą to pojedyncze przypadki.

 

Dolnośląski Złoty But. Najlepsi strzelcy w sezonie 2017/18

Jak było w przeszłości – doskonale pamiętamy. Np. w 2016 roku przygotowania rozpoczynało 14 zawodników, a ówczesny rzecznik tłumaczył, że wcześniej nie było transferów, bo… okno transferowe rozpoczyna się 1 lipca. Nowi zawodnicy dochodzili wtedy praktycznie do końca sierpnia, co było według mnie jednym z powodów kiepskiej postawy wrocławian w lidze. Wielu z nich było zresztą zupełnie nieprzygotowanych do gry i formę „złapało” po wielu miesiącach.

 

Budowa składu na nowy sezon przez dyrektora sportowego Dariusza Sztylkę jest czymś, czego we Wrocławiu… jeszcze nie było. O ile często się mówiło stawianiu na młodych zawodników z regionu, to zazwyczaj niewiele z tego wynikało. Teraz w dużej mierze postawiono na graczy z niższych lig, głównie z zaplecza Ekstraklasy.

 

To dla takich klubów jak Śląsk, a więc bez wielkiego budżetu transferowego, jedyna droga. Dotąd we Wrocławiu jednak nieznana. WKS bowiem „specjalizował” się w pozyskiwaniu graczy z „nazwiskiem”, ale już niekoniecznie w formie, którzy znaleźli się mniejszym bądź większym zakręcie w karierze.

 

Oczywiście, samo zatrudnienie gracza z I ligi niczego nie gwarantuje. Musi on prezentować odpowiedni poziom. Moim zdaniem jednak lepiej wziąć takie zawodnika, nawet jeśli jego umiejętności czysto piłkarskie będą minimalnie niższe, niż gracza, który ma już nazwisko, tylko nie nadążają za nim forma i chęci. Dobrym przykładem jest Mateusz Cholewiak, który trafił do drużyny zimą. Okazał się solidnym graczem, który nawet gdy nie starczało umiejętności nadrabiał zaangażowaniem i wolą walki… Znacznie lepiej się go oglądało, niż kilku innych piłkarzy, którzy w ekstraklasie już sporo pograli i przychodzili do Wrocławia jako spore wzmocnienia.

 

Wrocławianie sprowadzili jak dotąd (dojdzie jeszcze Irańczyk Farshad Achmadzadeh oraz być może boczny obrońca) pięciu zawodników z pola plus bramkarza, który raczej będzie wyborem nr 3. Mamy więc czterech zawodników niedoświadczonych w ekstraklasie oraz Wojciecha Gollę. Niby proporcje trochę zachwiane, trzeba jednak pamiętać, że doświadczonych graczy w drużynie nie brakuje. Teraz Tadeusz Pawłowski musi tak to poukładać, żeby zespół od początku sezonu grał tak, jak kończył poprzednie rozgrywki.

 

Śląsk wydaje się mocniejszy, niż w zeszłym sezonie. Skład jest bardziej wyrównany, trener ma większe pole manewru, a jeśli „odpalą” nowi gracze, może być naprawdę nieźle. Oczywiście, wszystko zweryfikuje boisko, ale projekt Sztylki i Pawłowskiego daje taką nadzieję…

 

Tak wygląda skład Śląska na dziś. Oczywicie są możliwe zmiany, zwłaszcza że wielu zawodników może grać na kilku pozycjach. W sparingach trener Pawłowski próbuje różnych rozwiązań, np. z Łuczkiem na prawej obronie, czy Szczepanem na skrzydle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *