lasza Dvali

Janusze biznesu, czyli jak Śląsk „sprzedawał” zawodników

Pogoń Szczecin może zarobić spore pieniądze na sprzedaży Laszy Dvalego. Tego samego, którego dostała od Śląska za darmo. Wrocławianie za free oddali również innego gracza. Za zeszłoroczne letnie okno transferowe z pewnością należy się działaczom WKS-u tytuł „Januszy biznesu”.

 

Z Lechii do Foto-Higieny? Buryło blisko nowego klubu

Lasza Dvali ma odejść z Pogoni Szczecin do węgierskiego Ferencvarosu za ok. 500 tys. euro, czyli dobrze ponad 2 mln zł. Ten sam Gruzin, którego Śląsk oddał Portowcom za darmo, a w umowie zapisał sobie jedynie 15 proc. następnego transferu. Czyli ok. 300 tys. zł. O sprawie szeroko pisze Michał Guz z Przeglądu Sportowego.

 

Gdy Śląsk oddawał Gruzina napisałem ten tekst Lasza Dvali w Pogoni, czyli dziwny ruch Śląska Wrocław. I choć dziś wiele osób podnosi larum, to pamiętam, że wtedy zaskakująco wiele osób twierdziło, że „nic się nie stało”. Zwłaszcza gdy Dvali na początku w Pogoni nie błyszczał. Z czasem jednak wyrósł na solidnego, wręcz wyróżniającego się stopera w naszej ekstraklasie, a Śląsk łapano się za głowę, gdy kolejni gracze na tej pozycji popełniali szkolne błędy.

 

Piątek jedną nogą w Milanie. Miliony uciekają Zagłębiu i Lechii

W mojej ocenie pozbycia się Dvalego nic się nie zmieniło. Był to błąd z czysto sportowego punktu widzenia. Gdy dodamy do tego, że został oddany za darmo, a procent z następnego transferu ustalono na śmiesznie niskim pułapie, trudno nie określić takiego działania inaczej jak frajerstwo.

 

Dziś większość kibiców za tamte wydarzenia wini dyrektora sportowego Adama Matyska. I słusznie, choć to nie powinien być jedyny adresat. To trener Jan Urban nie widział Gruzina nie tylko w składzie, ale nawet w kadrze, a prezes Michał Bobowiec autoryzował to swoim nazwiskiem.

 

Jako ciekawostkę tylko dodam, że w momencie przechodzenia do Pogoni Dvali był wyceniany przez portal transfermarkt na 600 tys. euro. Biorąc nawet pod uwagę fakt, że to zawyżona kwota, to dziś trudno zrozumieć taki ruch.

 

Tłumaczono to wtedy między innymi tym, że są z zawodnikiem problemy pozasportowe (a właściwie z jego ojcem); że Śląsk nie chce blokować jego rozwoju oraz tym, że przyjdzie ktoś znacznie lepszy. Przyszli później Igors Tarasovs, a następnie Tim Rieder.

 

Oddanie Dvalego za dramo, to nie jedyne tego typu „osiągnięcie” ówczesnych władz klubu. Tyle samo, czyli nic, WKS dostał za Mario Engelsa. Niemiec trafił do Rody Kerkrade. Śląsk odpalił gracza, który długo nie mógł się odnaleźć, ale w końcu zaczął grać naprawdę dobrze.

 

W pierwszym sezonie w Eredivisie furory nie zrobił, ale na zapleczu holenderskiej ekstraklasy jest jednym z najlepszych zawodników ligi. W 20 meczach strzelił 16 goli i zaliczył 6 asyst. Jak na ironię fenomenalną formę osiągnął wtedy, gdy Śląsk, który z niego zrezygnował, miał olbrzymie problemy na skrzydłach.

 

fot. pogonszczecin.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *