Ambrozja Bogdaszowice

Zostawili serce na boisku. Remis w dziewięciu smakuje jak zwycięstwo

Remis na wyjeździe można uznać za przyzwoity wynik. Gdy jednak grasz cały mecz w dziewiątkę, to jest to już mega sukces.

 

Rezerwy Śląska znów potwierdziły, że 2:0 to niebezpieczny wynik

Gdy okazało się, że Ambrozja Bogdaszowice w ligowym meczu w Szczepanowie zagra w dziewięcioosobowym składzie, chyba niewiele osób zgromadzonych na meczu sądziło, że zakończy się on inny wynikiem, niż wysoka wygrana gospodarzy. Co prawda Zjednoczeni gola strzelili dopiero w 33 min. (autorem Rafał Żyławy), ale pewnie wtedy wielu myślało, że kolejne bramki są tylko kwestią czasu.

 

Nic bardziej mylnego. W spotkaniu padł jeszcze tylko jeden gol. I był to gol dla Ambrozji. W 82 min. na 1:1 trafił Łukasz Misiuna.

 

4:0 to niebezpieczny wynik. Zwłaszcza gdy gra się w liczebnej przewadze…

Jak czytamy na stronie klubowej, kłopoty kadrowe zespoły z Bogdaszowic to efekt niespodziewanych absencji, kontuzji oraz innych zdarzeń losowych. Ci jednak, co wyszli na murawę dali radę. Dzięki zaangażowaniu, ambicji i boiskowej mądrości wywalczyli remis, który smakuje jak zwycięstwo. I z pewnością na długo zapisze się w pamięci sympatyków Ambrozji.

 

1 thought on “Zostawili serce na boisku. Remis w dziewięciu smakuje jak zwycięstwo”

  1. A przypadkiem te zdarzenia losowe to sobotni termin meczu?Przez całe dziesięciolecia klasa „A” grała w niedziele,teraz jacyś „mędrcy” wymyslili,że termin sobotni jest równoznaczny z terminem niedzielnym.Jakby nikomu do głowy nie przyszło,że w soboty też co niektórzy pracują (oczywiście sa też tacy,którzy pracują w niedziele,ale tych jest mniej).Sam znam sytuację,gdy klub miał zagrać w sobotę spotkanie wyjazdowe a 9 jego zawodników w sobotę pracowało.Do tego doszło 3 kontuzjowanych i 1 zawieszony za kartki.W sumie wypada 13 zawodników.Co ma z tym wspólnego fair play jesli drużyna jedzie osłabiona na mecz?To żadna przyjemność jechać kilkadziesiąt kilometrów na mecz ze świadomością,że się przegra,bo podstawowego składu nie ma z powodu pracy w soboty.W drużynach „A” klasowych nie ma po 10-12 klasowych zawodników a każda nieobecność dobrego zawodnika to problem dla drużyny i trenera.Oczywiście,może tak się zdarzyć,że takich zawodników pokona kontuzja,ale to juz jest siła wyższa.Termin sobotni z automatu wykasza wszystkich pracujacych w ten dzień.Jeśli np. zawodnik pracuje gdzieś na budowie to po 8 godzinach w pracy nie jest jego marzeniem jechać zmęczonym na mecz,tylko marzy o odpoczynku.Kwestii terminów sobotnich meczy klas amatorskich ktoś zupełnie nie przemyślał.Wwiększości klubów zawodnikami nie są ludzie,którzy siedzą za biurkiem w pracy przez 5 dni w tygodniu i mają soboty i niedziele wolne,tylko zapieprzają nierzadko przez 6 dni w tygodniu i to nie tylko przez 8 godzin,tylko więcej.Im na pewno nie przyszedłby do głowy pomysł gry w soboty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *