III liga sezon 2019/20

Podsumowanie startu III ligi. Kto odpalił, a kto zaliczył falstart?

Za nami 6 kolejek w 3. grupie III ligi, czyli 1/3 rundy jesiennej. To czas na krótkie podsumowanie startu naszych zespołów.

 

Zmiana prezesa w Wiwie. Po 8 latach rządów Moniki Szewczyk-Gierszon

Liderem jest Śląsk II Wrocław, który jest co prawda beniaminkiem, ale od początku nadaje ton rozgrywkom. Podopieczni Piotra Jawnego wygrali pięć meczów, a jeden zremisowali i to w niezwykłych okolicznościach – tracąc gola na 2:2 w doliczonym czasie gry w Brzegu.

 

Biorąc pod uwagę fakt, że wrocławianie grali dotąd z naprawdę solidnymi drużynami, trzeba w nich upatrywać jednego z głównych faworytów do awansu. Zwłaszcza że praktycznie w każdej kolejce (poza jedną) w składzie rezerw gra kilku zawodników z kadry pierwszego zespołu.

 

Najlepsi strzelcy IV ligi po 5 kolejkach. Baszak ma już 13 goli na koncie

Mieszanka ta jak na razie daje dobre rezultaty. Czy na awans? Oczywiście po sześciu kolejka za wcześnie aby o tym wyrokować, ale wydaje się, że jeśli tylko będzie zielone światło od władz klubu, to walka o II ligę jest jak najbardziej w zasięgu rezerw Śląska.

 

Na dziś największym zagrożeniem dla młodych wrocławskich zawodników mogą być… oni sami. Pokazały to dwa ostatnie mecze – ze Stalą Brzeg i Rekordem Bielsko-Biała. Wrocławianie dość szybko prowadzili 2:0, mieli kolejne sytuacje bramkowe i wydawało się, że mają spotkanie pod kontrolą. Wtedy zaczynali grać nie tylko nieskutecznie, ale z czasem oddawali inicjatywę rywalom. 

 

Oglądając te spotkania można było odnieść wrażenie, że po prostu prowadząc zawodnicy Śląska tracą koncentrację, a zamiast na grze zespołowej skupiają się bardziej na popisach indywidualnych. 

 

O ile Śląska II można było się spodziewać w czołówce, to już postawa Foto-Higieny Gać to największa pozytywna niespodzianka na początku rozgrywek. Drużyna, która do ostatnich kolejek walczyła o utrzymanie się w poprzednim sezonie, teraz jest wiceliderem. Ma na koncie 5 wygranych i jedną, i to dość pechową i poniesioną w dramatycznych okolicznościach, porażkę.

 

Dziś już nikt nie pamiętam, że najlepszy strzelec z poprzednich lat Dominik Wejerowski odszedł do Stali Brzeg. Zwłaszcza że jak na razie nowe nabytki spisują bardzo dobrze. Marcin Przybylski strzelił 3 gole, Tobiasz Jarczak straszy rywali strzałami z dystansu, ostoją defensywy został Łukasz Czajkowski. A do tego jeszcze są Michał Bartkowiak czy Wiktor Nahrebecki. Mimo wielu zmian nowy szkoleniowiec Jacek Fojna stworzył zespół, który będzie groźny dla każdego rywala w ligowej stawce.

 

Niestety, na tym pochwały się kończą. Pozostałe nasze drużyny mniej lub bardziej zawodzą na początku sezonu. Ślęza Wrocław zajmuje 7. miejsce, a jej bilans to trzy dwójki – czyli po dwa zwycięstwa, remisy i porażki. Nie jest może źle, ale z pewnością apetyty były większe.

 

Największą bolączką żółto-czerwonych jest skuteczność. 5 goli w 6 meczach to nie jest powód do dumy, zwłaszcza że dwa ostatnie mecze były na zero z przodu (w tym spotkanie z beniaminkiem ze Starowic Dolnych). I marnym pocieszeniem jest tu fakt, że sama gra jest nieco lepsza niż wyniki. 

 

6 punktów i 13. miejsce w tabeli to na razie dorobek Piasta Żmigród. Po mocno przeciętnym starcie sezonu w 4. kolejce podopieczni Ediego Andradiny pokonali ROW 4:2 i wydawało się, że to początek marszu w górę tabeli. Niestety, później przyszedł remis w Bytomiu i porażka u siebie z Lechią. Dwa mecze bez gola i tylko jeden punkt.

 

Wydaje się jednak, że czas jest sprzymierzeńcem Piasta, który wzmocnił się w ostatnich dniach okienka transferowego i nowi zawodnicy z każdą kolejką będą wpewniejszymi punktami zespołu. W końcu powinno się to również przełożyć na wyniki.

 

Sąsiadem w tabeli żmigrodzian są rezerwy Miedzi. Legniczanie dopiero w 6. kolejce wygrali pierwszy mecz w sezonie. Dopiero, gdy w meczu z ROW-em wystąpiło kilku zawodników z pierwszej drużyny, która nie grała akurat ligowego meczu ze względu na powołania zawodników do kadr narodowych.

 

Teraz warto byłoby podtrzymać dobrą formę, choć na taki zaciąg z „jedynki” w kolejnych spotkaniach trener Wojciech Robaszek z pewnością liczyć nie może.

 

16. miejsce w tabeli, a więc spadkowe, zajmują obecnie rezerwy Zagłębia Lubin. Choć trzeba pamiętać, że mają jeden mecz rozegrany mniej (przełożone spotkanie z Ruchem odbędzie się 18 września). Nie zmienia to faktu, że zero zwycięstw na koncie i tylko 4 zdobyte gole oznaczają, że Miedziowi zaliczyli falstart na początku sezonu. I tylko częściowym usprawiedliwieniem może być fakt, że lubinianie najmniej korzystają z zawodników pierwszej drużyny spośród rezerw klubów z ekstraklasy czy I ligi.  

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *