Górnik skrzywdzony w Stargardzie? Błędów i kontrowersji nie brakowało

Górnik Polkowice przegrał w Stargardzie 2:3. Niestety, rywalem polkowiczan byli nie tylko Błękitni. Również arbiter zrobił wiele, by postawić się w jednym rzędzie z gospodarzami.

 

III liga. Śląsk planowo wygrywa, cenny punkt Foto-Higieny

Była druga doliczona minuta I połowy. Górnik Polkowice prowadził w tym momencie 2:1 (po dwóch trafieniach Michała Bednarskiego). Mariusz Szuszkiewicz z lewej strony wchodzi w pole karne, składa się do podania do lepiej ustawionego partnera, gdy obrońca próbuje zagrać piłkę, ale trafia go w nogę. Gwizdek sędziego, ale nie oznajmiający rzut karny, a rzut wolny dla gospodarzy. Za – uwaga – próbę wymuszenia rzutu karnego. Szuszkiewicz ma już napomnienie na koncie, więc po drugiej żółtej kartce musi opuścić boisko.

 

Górnik więc nie tylko nie ma rzutu karnego, ale traci jeszcze zawodnika. Jakim cudem arbiter nie zauważył faulu gracza gospodarzy, a widział symulkę? To pozostanie jego słodką tajemnicą. Zwłaszcza że nagranie nie pozostawia wielkich wątpliwości – obrońca podcina nogę Szuszkiewicza, a piłki nawet nie dotyka. Co więcej, nawet gdyby arbiter uznał, że interwencja była czysta, to przecież nie każdy „brak faulu” oznacza próbę wymuszenia faulu.

 

Wandale pomazali boksy dla rezerwowych A-klasowego klubu

Niestety, na tym kontrowersje się nie zakończyły. Goście do przerwy prowadzili 2:1 po dwóch golach Michała Bednarskiego. Gospodarze niedługo po przerwie wyrównali, a chwilę potem wyszli na prowadzenie.

 

W 54 min. arbiter uznał, że Marek Opałacz faulował Patryka Paczuka w polu karnym. Im dłużej oglądałem sporną sytuację, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że jedenastka została podyktowana niesłusznie. Po pierwsze, nie jestem przekonany czy w ogóle był faul, a jeśli nawet – to czy w polu karnym. Teatralny pad zawodnika gospodarzy, który wręcz rzucił się w pole karne, i krzyk zupełnie nieadekwatny do sytuacji, sądzić, że mieliśmy do czynienia z… symulką.

 

Arbiter jednak nie miał wątpliwości. Co prawda Jakub Kopaniecki obronił strzał Wojciecha Fadeckiego, ale przy dobitce nie miał szans.

 

Od tego momentu polkowiczanie przegrywali, grali w osłabieniu, ale nie było tego widać na murawie. Do końca starali się wyrównać. Najbliżej było w 82 min. gdy w polu karnym Błękitnych faulowany był Patryk Mucha… A nie, byłoby gdyby sędzia dostrzegł, że Mucha był faulowany. Arbiter uznał jednak, że popchnięcie zawodnika, który wyskoczył do uderzenia głową, to nie jest przewinienie.

 

Ostatecznie Górnicy przegrali w Stargardzie 2:3, ale moim zdaniem zostali skrzywdzeni przez sędziego. Zresztą nie tylko moim. Trener polkowiczan Enkeleid Dobi na konferencji powiedział niewiele:

Powiem dwa krótkie zdania. Gratulacje dla Błękitnych. A drugie zdanie – dziękuję bardzo sędziemu. Tak mogę skomentować. Nie chcę na gorąco więcej powiedzieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *