Ryota Morioka. Japończyk, który ma zbawić Śląsk

Ryota Morioka przez 2,5 roku będzie piłkarzem Śląska. Ma nie tylko pomóc wrocławianom w utrzymaniu w lidze, ale również dodać jakości w grze podopiecznym Romualda Szukiełowicza.  Może okazać się również ciekawym posunięciem… marketingowym.

 

Transfery Śląska i Zagłębia. Od Paixao do Ciolacu

Ryota Morioka jeszcze nie wybiegł na boisko, a we Wrocławiu już wielu upatruje w nim nowego Marco Paixao, a właściwie bardziej połączenie Portugalczyka i Sebastiana Mili. Wszak 25-letni Japończyk to ofensywny pomocnik, choć zdarzało mu się zagrać w barwach Vissel Kobe również w pierwszej linii.

 

Oczekiwania wobec Morioki są ogromne. Ale również wiara w jego możliwości. Widać to choćby w internecie, gdzie wypowiadają się na jego temat fani Śląska czy w ogóle kibice piłkarscy. Trudno się dziwić. Jesienią WKS nie tylko kiepsko punktował, ale również w wielu meczach grał toporną piłkę. Brakowało właśnie kreatora gry, kogoś takiego jak Sebastian Mila za swoich najlepszych czasów we Wrocławiu. Kogoś z przeglądem pola, techniką, dryblingiem, ostatnim podaniem i niezłym strzałem zza pola karnego. Kogoś takiego jak… Ryota Morioka.

 

Flavio Paixao na własne życzenie w klubie Kokosa

Na razie pogląd na temat umiejętności Japończyka można sobie wyrobić… oglądając filmiki na youtube. I robią one wrażenie. Co prawda to tylko filmy, a składanki z golami i fajnymi akcjami z pewnością nie mogą być źródłem rzetelnej analizy, ale… Prawda jest taka, że niewielu graczy z zagranicy, których Śląsk pozyskał w ostatnich latach, mogłoby się pochwalić takim filmem. Po prostu nie byłoby tylu ciekawych akcji i zagrań w ich wykonaniu.

 

Wiele wskazuje na to, że Ryota Morioka to pomocnik jakiego dawno we Wrocławiu nie było. Ma zadatki również na gwiazdę całej ligi. Jeśli tylko potwierdzi umiejętności i formę z ligi japońskiej.

 

Japończyk może być również asem w rękawie marketingowców Śląska. Gdyby potwierdził swoje umiejętności, poprowadził drużynę do zwycięstw, z pewnością przyciągnął by kibiców na stadion. Czterdziestotysięcznik, który jesienią często świecił pustkami…

 

Powyżej jego statystyki ligowe w barwach Vissel Kobe. Vissel to ligowy średniak. W czasie gry Morioki najwyższe miejsce w 18-zespołowej stawce to 9. Zazwyczaj w drugiej dziesiątce, raz, w 2012 roku, Kobe spadło z ligi. Statystyki z 2013 roku dotyczą gry Morioki w II lidze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.