Bilety-widmo na mecz Polska – Rumunia. A handel kwitnie

Bilety na mecz Polska – Rumunia skończyły się w kilka godzin. Wiele z nich trafiło do handlarzy, którzy oferują je teraz ze sporą „marżą”. Przydałoby się, że tym powracającym problemem, zajął się w końcu PZPN.

 

Śląsk i rezerwy Śląska blisko dna. Dwa spadki na 70-lecie?

Pamiętacie scenę z serialu „Alternatywy IV”, jak docent Furman (grany przez Wojciecha Pokorę) idze z kolegą oglądać nowe mieszkanie. Stają przed windą, ale okazuje się, że na jej drzwiach jest napis „Windy brak, drzwi nieczynne”. Furman tłumaczy wtedy: Winda jest, to znaczy windy brak… na razie, ale szyb jest, a jakby była potrzeba to kolega rozumie, tak…”.

 

Tak się chyba poczuł niejeden kibic, których chciał kupić bilet na mecz Polska – Rumunia, który odbędzie się 10 czerwca na stadionie PGE Narodowy. Niby były, ale dla wielu tylko teoretycznie. Otwarta sprzedaż biletów ruszyła w środę, ok. godz. 1 w nocy. Chętnych była aż tylu, że niektórzy nawet przez kilka godzin nie mogli połączyć się z przeciążonym serwerem. Najbardziej wytrwali w końcu kupili wejściówki.

 

Nasi w „setce” najważniejszych ludzi polskiej piłki wg Piłki Nożnej

Ci, którzy chcieli zrobić to rano, srodze się zdziwili. Ok. godz. 8 rano biletów już nie było. A warto pamiętać, że od dziś przez niemal dwa tygodnie mogli kupować wejściówki tylko kibice, którzy posiadają karty kibica. Dla wszystkich bilety miały być dostępne od 23 maja.

 

Wiadomo, że już nie będą. Ale.. równie szybko jak skończyły się bilety, pojawiły się propozycje odsprzedaży wejściówek. Oczywiście po znacznie wyższej cenie, np. po 500 zł. Bilety na mecz Polska – Rumunia oferowane są nie tylko na portalach aukcyjnych, ale również np. na facebooku, gdzie roi się od rozmów na ten temat pod niemal każdym tekstem o spotkaniu reprezentacji.

 

Z jednej stronie cieszy, że reprezentacja Polski wzbudza takie emocje i zainteresowanie. Gwiazdy światowej piłki, niezła gra i dobry PR – to wszystko powoduje, że mecz reprezentacji stał się obiektem wielkiego pożądania. Nie tylko dla kibiców, którzy od lat jeździli na mecze kadry, ale również dla tych (a może dla nich przede wszystkim), którzy stadion chcą odwiedzić, bo chcą zobaczyć Roberta Lewandowskiego, bo chcą poczuć się cząstką show, bo chcą zrobić selfiaka na tle trybun i wrzucić na „fejsa” czy „insta”.

 

Niestety, gdy jest taki popyt, pojawia się właśnie wielu cwaniaków, którzy chcą zarobić, a cierpią na tym zwykli kibice. Warto, żeby PZPN pomyślał, jak ukrócić nielegalny handel wejściówkami po zawyżonych cenach. Pewnie, handlarze zwani konikami zawsze byli, są i pewnie będą, ale chyba trzeba w końcu coś z tym zrobić, albo przynajmniej spróbować, zwłaszcza gdy dochodzi do takich sytuacji, że bilety znikają w kilka godzin, a lwia część z nich trafia w “szarą strefę”…

 

Prawda jest bowiem taka, że hossa na mecze kadry nie będzie trwała wiecznie (w końcu Lewy nie będzie grał w nieskończoność), a zrażeni „prawdziwi” kibice mogą tak szybko nie wrócić, gdy teraz będą olewani.

 

OŚWIADCZENIE PZPN W SPRAWIE BILETÓW NA MECZ POLSKA – RUMUNIA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.