Cała Polska widziała… Absurdalny karny w Białymstoku. Po co jest VAR?

Śląsk Wrocław przegrał w Białymstoku z Jagiellonią 0:1 po bramce z rzutu karnego. Problem w tym, że bardziej należała się żółta kartka za symulowanie dla zawodnika gospodarzy niż jedenastka.

 

III liga. Miedź II wygrywa w Żmigrodzie, remisy Śląska II i Ślęzy

Mecz Jagiellonia – Śląsk na kolana nie powalił. Obie drużyny zagrały słabo, a sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Pewnie skończyłoby się bezbramkowym remisem, gdyby do akcji „nie wkroczyli” sędziowie.

 

Piszę sędziowie, bowiem to, co się stało w 54. min. obarcza konto zarówno sędziego głównego Piotra Lasyka, jak i sędziego na VARzie – Krzysztofa Jakubika. Skandalem było zagwizdanie karnego, ale fakt, że arbiter oglądający to na monitorze nie uznał tego za błąd – wydaje się niepojęte.

 

Nie wiem co sędzia Lasyk z miejsca, z którego widział sporną sytuację, mógł zauważyć by odgwizdać karnego. Wydaje mi się, że raczej gwizdał „na pałę”, nie był pewien czy coś się wydarzyło, więc wolał zagwizdać, by ewentualnie rozstrzygnęli to sędziowie VAR.

 

O ile arbiter główny widział „starcie” Marka Tamasa z Przemysławem Mystkowskim od tyłu, to już Krzysztof Jakubik mógł obejrzeć ją z wielu kamer. I jakim cudem uznał, że tam był faul? Raczej należała się żółta kartka dla zawodnika Jagi za symulkę…

 

Niestety, problem z polskimi sędziami jest taki, że oni wiedzą, że nawet gdy popełnią błąd wypaczający wynik meczu, to nie poniosą żadnych konsekwencji. Kolegium Sędziów PZPN zawsze znajdzie wytłumaczenie, na domiar złego – czasem wydaje się, że robione jest to z premedytacją – zawsze mogą liczyć na obsadę w następnej kolejce ligowej.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *