Minimalizm nie popłaca. Śląsk przegrał w Gdyni na własne życzenie

Śląsk Wrocław przegrał w Gdyni mecz, którego nie sposób było przegrać. Niestety, gdy się myśli głównie o utrzymaniu skromnego prowadzenia, często traci się całą pulę.  

 

Dolnośląskie sparingi. Pierwsze mecze kontrolne w niższych ligach

Około 60 minuty meczu Arka Gdynia – Śląsk Wrocław chciałem napisać na twitterze mniej więcej tak: „Arka dziś tragiczna, ale jeśli Śląsk wygra tylko 1:0 to będzie się mówiło głównie o karnym, i o tym, że Arka została skrzywdzona”. Po godzinie gry mało prawdopodobne było bowiem, że gospodarze mogą strzelić gola. Grali naprawdę słabo. Niby próbowali, ale Śląsk szybko neutralizował większość akcji zaczepnych.

 

Wrocławianie szybko objęli prowadzenie i mieli spotkanie pod kontrolą. Przy odrobinie szczęścia i zimnej głowy pod bramką rywala, mogli, a nawet powinni, prowadzić wyżej. Nie udało się podwyższyć rezultatu do przerwy, ale pierwszy kwadrans drugiej połowy nie wskazywał na to, że może stać się jakaś krzywda przyjezdnym.

 

Do czasu. Bo zawodnicy Śląska skupili się głównie na rozbijaniu ataków Arki i szukaniu okazji do kontr. Nie ruszyli odważniej, by dobić Arkowców. Poszukać drugiego, a może kolejnych goli. Zabrakło pazerności, górę wziął minimalizm. „Skoro prowadzimy 1:0 i mamy wszystko pod kontrolą, to po co się męczyć?” – można było odnieść wrażenie, że takie były myśli zawodników WKS-u. 

 

Gospodarze wyczuli te nastroje i zaatakowali jeszcze mocniej. Nieporadnie, ale przynajmniej z zaangażowaniem. I to się im wystarczyło. W 82 min. wyrównał Adam Danch. I nagle się okazało, że gracze Śląska potrafią atakować. Dopiero wtedy zobaczyliśmy, że im się naprawdę chce. I że gdy im się chce, to nawet potrafią…

 

Problem w tym, że to samo zrobili gospodarze. I o ile na początku mieli pecha, bo sędzia Paweł Raczkowski zagwizdał dość kontrowersyjną jedenastkę dla wrocławian, to los oddał im z nawiązką w 93 min. Przypadkowa ręka w polu karnym Śląska, Matus Putnocky obronił co prawda strzał Marko Vejinovicia, ale wobec dobitki był bezradny i gdynianie wygrali mecz, którego… nie mieli prawa wygrać.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *