Mocne słowa po meczu w Oleśnicy. Pogoń w końcówce pokonała Orła

Wielkie emocje w Oleśnicy, gdzie Pogoń wygrała z Orłem Pawłowice 3:2, mimo że przegrywała już 0:2. Gorąco było również po meczu, po któym padły mocne słowa.

 

Nowy terminarz VII grupy wrocławskiej B klasy [MAPA]

Mecz w Oleśnicy wyśmienicie rozpoczął się dla gości, którzy już po 15 minutach prowadzili 2:0, po golach Szymona Łasińskiego i Macieja Szymkowiaka. Gospodarze próbowali szybko odrobić straty, ale długo nie potrafili znaleźć drogi do bramki przyjezdnych. Co więcej, to gracze Orła byli bliżsi zdobycia kolejnego gola.

 

Aż do 35 minuty, która okazała się kluczowa dla losów spotkania. Zawodnik Pogoni został nieprzepisowo zatrzymany przed polem karnym, arbiter odgwizdał faul i – ku zaskoczeniu wszystkich, a na pewno wszystkich z Wrocławia – pokazał czerwoną kartkę defensorowi Orła. 

 

Zapewne arbiter uznał, że doszło do pozbawienia przeciwnika realnej szansy zdobycia gola. Problem w tym, że na równi z zawodnikiem Pogoni wciąż był jeden z obrońców gości.

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=3185512448162249&id=158407327539458

 

 

Orzeł stracił gola, a za chwilę bramkę, bo świetnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Mateusz Jendryca. Na tym jednak nie koniec kontrowersji. Dążący do zmiany niekorzystnego rezultatu gospodarze wyrównali w 64 min. za sparwą Adriana Miodka. W 85 min. Filip Szczypkowski strzelił zwycięskiego gola z rzutu karnego. Zresztą chwilę później gospodarze mieli kolejną jedenastkę (nie wykorzystaną), a goście stracili kolejnbego gracza.  

 

Goście po meczu mnieli ogromne pretensje do arbitra. Za czerwoną kartkę z 35 min. i rzut karny z 85 min., po którym gospodarze strzelili zwycięsdką bramkę. Padły mocne słowa. Na facebookowym koncie Orła czytamy między innymi:

Prowadząc 2:0 otrzymaliśmy pod koniec pierwszej połowy czerwoną kartkę, a goście w samej końcówce meczu rzut karny. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że obu sytuacji być nie powinno, do czego po meczu sędzia się przyznał. Niestety, to były karygodne, parszywe, łajdackie błędy. Przykro, że cała drużyna walczy na maksa, daje z siebie wszystko, są 34 stopnie w cieniu, a trafi się jedna osoba na stadionie, która kluczowe sytuacje widzi inaczej, niż wszyscy inni.

 

Sprawa zapewne będzie miała jeszcze swój ciąg dalszy. 

      

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *