Co zobaczył sędzia w Głogowie? Ręka Boga to raczej nie była

Przedziwny mecz w Głogowie. Chrobry zremisował z Koroną 1:1, choć mógł spokojnie wygrać. Po ostatniej akcji meczu powinien jednak przegrać, ale arbiter zobaczył rękę… i nie była to Ręka Boga.

 

Bicie głową w mur. Rezerwy Śląska przegrywają II-ligową inaugurację

Oglądając ostatnią akcję meczu I ligi Chrobry Głogów – Korona Kielce przyszła mi na myśl sytuacja z ćwierćfinału mistrzostw świata w Meksyku w 1986 roku Argentyna – Anglia. Maradona strzelił wtedy gola ręką, czego nie dostrzegł arbiter, a po wygranym 2:1 spotkaniu Diego tłumaczył, że „gola strzelił trochę on głową, a trochę Bóg jego ręką”, który w ten sposób chciał pomóc Albicelestes.

 

W spotkaniu w Głogowie mieliśmy sytuację odwrotną. W 94 min. meczu, w ostatniej akcji, piłka po dośrodkowaniu w pole karne gospodarzy odbija się od zaskoczonego Kamila Jurasika i wpada do bramki Chrobrego. Goście się cieszą, ale tylko przez chwilę, bowiem arbiter odgwizduje zagranie ręką jednego z zawodników Korony i nie uznaje gola.

 

Co zobaczył arbiter? Trudno powiedzieć, bo na powtórkach na stronie polsatsport.pl dotknięcia ręką, ani przez zawodnika Korony, ani tym bardziej Ręki Boga, nie widać… Rzeczywiście jeden z kielczan wyskakuje z ręką w górze, ale przed nadejściem piłki zabiera ją. Minimalny kontakt z futbolówką ma tylko ręka bramkarza Chrobrego Kacpra Bieszczada.

 

Fatalny w skutkach błąd popełnił Damian Sylwestrzak. Szkoda, tym bardziej, że arbiter z Wrocławia dobrze dotąd prowadził trudny mecz, w którym często trzeszczały kości. Ostatnio również z powodzeniem radził sobie w ekstraklasie.

 

Pewnie nie doszłoby w ogóle do dramatycznej końcówki, gdyby gospodarze wcześniej „zamknęli” mecz. Głogowianie prowadzili od 43 min. po golu z rzutu karnego, którego pewnym egzekutorem był Michał Ilków-Gołąb. W 80 min. ten sam zawodnik znów ustawił piłkę na 11 metrze, ale tym razem się pomylił trafiając w słupek.

 

Goście ożywili się dopiero w samej końcówce. W 89 min. pod dośrodkowaniu Thiakane Juraszek skierował piłkę do własnej bramki. Pięć minut później znów zrobił to ponownie, ale tym razem uratował go, i jak całego Chrobrego, sędzia.

 

fot. screen polsatsport.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *