Bramkarz – „mroczny przedmiot pożądania” w niższych ligach

Wielki problem z bramkarzami w niższych ligach. Wiele klubów szuka zawodników na tę pozycję, ale często bez rezultatów.

 

Więcej piłkarskich ogłoszeń z niższych lig

Jak wiecie, na stronie staram się pomagać lokalnym klubom m.in. poprzez publikowanie ich ogłoszeń. Najczęściej dotyczą one poszukiwań sparingpartnerów, czasem trenerów (lub ogłoszenia szkoleniowców szukających klubów) czy zawodników. W ostatnim czasie zdecydowana większość anonsów dotyczy jednego – kluby poszukują bramkarzy.

 

Jak przyznają trenerzy zespołów z niższych lig, obecnie to wielki problem. Wielu z nich w poszukiwaniach wybiera z notesów nazwiska znanych im golkiperów, pyta w okolicznych klubach, zazwyczaj jednak bez efektów. Chętnych brak.

 

Trudno wyrokować z czego to wynika. Z pewnością „bramka” to specyficzna pozycja, zwłaszcza w niższych ligach, gdzie – jeśli nie jesteś „jedynką” – to możesz za dużo nie pograć. Nie każdy amator będzie długo czekał na swoją szansę.

 

A może to pierwsze symptomy większego problemu z graczami w niższych ligach, tym bardziej odczuwalne, bo dotyczące stosunkowo niewielkiej liczby zawodników?

 

Z pewnością dziś nie odpowiemy na pytanie o przyczyny takiego stanu rzeczy. Jeśli jednak są jacyś bramkarze, którzy chcieliby spróbować swoich sił w niższych ligach, a może chcieliby np. wrócić do grania po przerwie, to nie powinni się wahać. Zainteresowanych drużyn nie powinno zabraknąć. Ogłoszenia niektórych z nich znajdziecie również na tej stronie.

 

2 thoughts on “Bramkarz – „mroczny przedmiot pożądania” w niższych ligach

  1. We Wrocławiu organizowana jest od jakiegoś czasu tzw. Bitwa Bramkarska.W czasie tej imprezy pokazuje się na boisku wielu młodych bramkarzy.Gdy czyta się ,gdzie owi bramkarze graja to wielu z nich jest 2,3 a nawet czwartym bramkarzem w klubach 1,2,3 4 ligi lub klasy okręgowej.Wielu z nich ma nikłe szanse na to,by zagrac w pierwszej druzynie,zazwyczaj grają w drużynach juniorskich.Wielu z nich kończy przygodę z piłką,bo nie dostają szansy w swoim klubie,albo są “wiecznymi’ rezerwowymi.I tutaj pojawia się problem z czymś,co nazwałbym mentalnością ambicjonalną.Przeciez z góry wiadomo,ze bardzo wielu z tych młodych bramkarzy nie zostanie Neuerami czy Szczęsnymi.Taka jest logika i proza życia.Gdy im sie nie udaje załapać do kadry seniorskiej,w większości rezygnuja z gry.A przecież w wielu klubach mogliby bronić z powodzeniem.Wiadomo,ze kariery nie zrobią,ale jeśli chcą grać na tej pozycji to gra w niższej lidze nie jest ujmą.Byłem kiedys na meczu dwóch drużyn z klasy ‘A”.Jedni od roku grali bez nominalnego bramkarza,drudzy w kadrze mieli tych bramkarzy 6.Miejscowości z których pochodziły oba kluby dzieliło zaledwie 4 km.W rozmowie z trenerem klubu bez bramkarza zastanawialiśmy się,czy siedzenie na ławce w tym klubie z 6 bramkarzami jest logiczne.Oba kluby działały na podobnych warunkach,nie płaciły zawodnikom za grę,zapewniały sprzęt i bazę infrastrukturalną na podobnym poziomie.Trener drugiej druzyny stwierdził,ze bramkarze graja u niego rotacyjnie.Czyli każdy z nich w sezonie zagra minimum 4 razy.Chyba,że są zmieniani w trakcie gry. Zastanawiam się,czym kieruje sie taki młody bramkarz,woląc bardzo rzadko grać niż występować na boisku co tydzień?W druzynie w której grał mój brat takze nie było bramkarza,bo etatowy wyjechał z Polski a rezerwowy poddał sie operacji uda i musiał 2 lata pauzować.Na jakims turnieju wypatrzyli w innej druzynie bramkarza,który był tam nr 4.Pogadali z nim o przejściu do nich,jego klub nie robił mu problemów,bo szans na grę nie miał i ten bramkarz przeszedł do drużyny mojego brata i pozostał w niej przez 19 lat będąc pierwszym bramkarzem przez ten cały czas.Czyli sportowa pasja i chęć gry zwyciężyły u niego.

  2. Ja osobiście wszystko akceptuję – większą odpowiedzialność i hejt za stracone bramki, konieczność prania ubrań w przypadku złej pogody (po treningu ubrania są mega brudne), w razie bycia na rezerwie praktycznie brak możliwości wejścia), więcej sprzętu do kupienia, koszt rękawic… i tak można byłoby jeszcze wymieniać. Naprawdę, tyle lat grałem i wszystko to dla mnie jest ok.

    Nie akceptuję jednak stanu boisk pod bramkami. To odebrało mi przyjemność z gry. Skoro w okręgówce jest tak fatalnie (a i w 4tej lidze czasami było źle), to co dopiero niżej. Od 2 lat nie gram i… jasne – trochę tego brakuje, ale jednak przypominając sobie treningi/mecze na “betonie” pod bramką to człowiekowi się odechciewa. Jest dużo innych równie przyjemnych sportów, gdzie takich problemów nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *