Przybył z Marciniakiem oszczędzili brutala. A to był dopiero początek błędów

Śląsk Wrocław zremisował z Jagiellonią Białystok 2:2. Mecz zapamiętamy jednak bardziej z powodu brutalnego faulu Israela Puerto na Mateuszu Praszeliku i kuriozalnej decyzji sędziów. Nie jedynej zresztą.

 

Okręgowy Puchar Polski. Znamy pary półfinałowe w strefie wrocławskiej

O błędach sędziów zazwyczaj jest głośno wtedy, gdy wypaczają wynik meczu, albo przynajmniej mają duży wpływ na przebieg spotkania. Czy tak właśnie było we Wrocławiu w piątkowy wieczór? Kto wie, jakby potoczyłyby się losy meczu, gdyby Jarosław Przybył, albo Szymon Marciniak na VARze, inaczej rozstrzygnęli sytuację z 27 min. meczu.

 

Właśnie wtedy Israel Puerto, były gracz WKS-u, brutalnie sfaulował Mateusza Praszelika. Sytuacja wydawała się ewidentna, zwłaszcza gdy obejrzało się powtórki. Hiszpan z wielkim impetem zaatakował okolice stawy skokowego młodzieżowca Śląska, który aż wystrzelił w górę. Niestety, zakończyło się to groźną kontuzją Praszelika, który musiał opuścić boisko. Został na nim za to Puerto – sędzia Przybył dał mu jedynie żółtą kartkę, a Szymon Marciniak (ponoć najlepszy polski arbiter), który rządził na VARze, nie uznał za stosowne skorygowania tej skandalicznej decyzji. I nawet się nie dziwię Przybyłowi, bo w dynamicznej sytuacji mogło – choć nie powinno – mu coś umknąć, ale Marciniakowi dziwię się mocno. 

 

W pierwszej połowie, kiedy goście grali bardzo ostro, sędzia przybył oszczędził również Bartosza Kwietnia. Najpierw dostał on żółtą kartkę za faul na Eriku Exposito, a później brutalnie staranował napastnika Śląska w „walce” o górną piłkę. Należała się druga żółta kartka, ale arbiter główny tego dnia uznał, że jak kości są całe, to kartka się nie należy. Do jeszcze innej kuriozalnej sytuacji doszło, gdy Jesus Imaz na oczach arbitra, długo, długo po gwizdku sfrustrowany wykopał piłkę… Efekt? Pogrożenie paluszkiem…

 

Do 91 minuty Śląsk – dość szczęśliwie – prowadził 2:1. Wydawało się, że mimo skandalicznych pomyłek arbitrów, może wygrać. Kilkadziesiąt sekund przed końcem spotkania pod polem karnym Jagiellonii faulowany był Exposito. Gwizdek Przybyła jednak milczał, a goście po kontrze wyrównali… 

 

Oczywiście, oceniając cały mecz, remis nie jest wynikiem niesprawiedliwym. Rezultat nie powinien być jednak efektem błędów sędziów, ich pobłażliwości dla boiskowych brutali oraz słabych okularów przy monitorze na VARze.     

One thought on “Przybył z Marciniakiem oszczędzili brutala. A to był dopiero początek błędów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *