Stadion Oławka na Niskich Łąkach

Fatalne boiska? To dlatego, że przede wszystkim mają zarabiać

Ostatnio pisałem o Stadionie Oławka na Niskich Łąkach, którego murawa w kilka miesięcy została mocno zdegradowana. Pod tekstem pojawił się ciekawy komentarz, którego autor stawia mocną diagnozę takiego stanu rzeczy.

 

Tu na razie jest boisko, ale będzie kartoflisko

Płyta boiska oraz trybuna stadionu Oławka zostały zmodernizowane na Igrzyska Sportów Nieolimpijskiech The World Games 2017. Rozgrywano tutaj mecze fistballa i lacrosse’a. Po murawie niczym dywan z czasów TWG pozostało już tylko wspomnienie. Trudno się jednak dziwić, skoro – jak można przeczytać na stronie gazetawroclawska.pl – z dwóch boisk Na Niskich Łakach korzysta aż 18 klubów, nie tylko piłkarskich. Więcej na ten temat można przeczytać klikając link powyżej.

 

 

Ciekawy komentarz pod tekstem „Tu na razie jest boisko, ale będzie kartoflisko” napisał jeden z internautów. Kibic, zawodnik, działacz – trudno powiedzieć, wydaje się jednak, że jest to osoba, która wie co – nomen omen – w trawie piszczy. Poniżej przytaczam cały wpis, bowiem warto się z nim zapoznać.

 

III liga. Karny zabrał Ślęzie wygraną. Bezbramkowy debiut Sochy

Takie są efekty przekazywania boisk i małych stadionów MCS-owi. Te boiska i stadioniki nie służą do gry w piłkę, tylko DO ZARABIANIA PIENIĘDZY. Nie ważne, że po krótkim czasie robią się z nich kartofliska, pełne dziur, wybojów, kęp trawy. Ważne, by ZARABIAŁY.

Nie ma mowy o specjalnych zabiegach konserwatorskich. Konserwacja zapewne (co widać na tych obiektach) ogranicza się do skoszenia trawy i ewentualnie wałowania murawy. Podlewanie to już coś z pogranicza fanaberii, a nawożenie i dosiewanie trawy, jej pikowanie, drenaż specjalnymi maszynami przypominającymi brony działające pionowo czy inne NIEZBĘDNE DO UTRZYMANIA W JAKO TAKIEJ FORMIE MURAWY to już całkowita abstrakcja.

Łysiny w murawie zasypuje się piaskiem i to w gruncie rzeczy wszystko. Wystarczy przejść się po boiskach MCS-u o nawierzchni trawiastej. Wszędzie jest to samo – wyglądają jak po bombardowaniu, co zupełnie nie przeszkadza wynajmować ich klubom nieposiadającym własnych boisk, które są zmuszone grać na takich murawach albo rezygnować z rozgrywek.

Niedawno byłem w Hannowerze. Niedaleko miejsca mojego pobytu były boiska tamtejszego odpowiednika naszego MCS-u. Równe jak stół, trawa pięknie utrzymana, bez łysin i dołów pod bramkami. Ale na tych boiskach codziennie coś robiono, a po meczach w weekendy, zaraz po ostatnim gwizdku ruszała ekipa 2-3 ludzi, którzy poprawiali murawę, by od razu dochodziła do siebie. W niektóre weekendy, na tych boiskach rozgrywano i po 3 mecze dziennie. A nazajutrz i tak murawa wyglądała o wiele lepiej, niż to co widać chociażby np. na Niskich Łąkach.

 

fot. Skra Częstochowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *