Kazimierz Michał Ujazdowski Śląsk Wrocław

Kandydat na prezydenta Wrocławia: Śląsk musi zostać w rękach miasta. Naprawdę?

Nowy, ale już poważny, kandydat na prezydenta Wrocławia uważa, że Śląsk powinien zostać w rękach miasta. Bo sprzedaż, byłaby „aktem słabości i wielkiej przegranej”. Obawiam się, że to źle wróży przyszłości klubu.

 

Znamy termin finału Pucharu Polski w okręgu wrocławskim

O polityce na blogu nie piszę, chyba że polityka wkracza do piłki, albo piłką chce się „zajmować”. I teraz jest taki moment… PO ogłosiła niedawno, że Kazimierz Michał Ujazdowski będzie tym kandydatem, którego Platforma poprze w wyborach na prezydenta Wrocławia. Abstrahując od tego, czy to dobry wybór czy nie – w Radiu Wrocław polityk wygłosił jedno zdanie na temat Śląska Wrocław.

 

Śląsk Wrocław na sprzedaż?

Chciałbym, żeby klub pozostał w rękach miasta. Sprzedaż byłaby aktem słabości i wielkiej przegranej.

 

Trudno odgadnąć o jaką wielką przegraną chodzi. Moim zdaniem, wielka porażka trwa od kilku lat, gdy nie można znaleźć porządnego inwestora lub nowego właściciela klubu.

 

Miasto jako większościowy właściciel Śląska to zarówno wybawienie, jak i przekleństwo klubu. Przed laty gmina Wrocław praktycznie uratowała WKS przed katastrofą. Na bieżąco hojnie sięga do budżetu, gdy tylko w klubowej kasie widać pustki.

 

Jest jednak i druga strona medalu. Pasmo porażek jeśli chodzi o znalezienia inwestorów lub nowego właściciela. Od Zbigniewa Drzymały, przez Zygmunta Solorza, a później Wrocławskie Konsorcjum Sportowe, do nieudanego przetargu i sprzedaż klubu Grzegorzowi Ślakowi. Nawet biorąc poprawkę na to, że nie wszystko od miasta zależało, to jednak pasmo mniej lub bardziej spektakularnych porażek w tej materii konto władz miasta obciąża.

 

I na koniec zarządzanie. Ostatnie trzy lata są fatalne pod względem sportowym. Drużyna walczy o utrzymanie się w dość siermiężnej lidze. To pokłosie wcześniejszego zaciskania pasa i oszczędności, nie tylko na kadrze, ale również na marketingu czy szkoleniu młodzieży.

 

Polityka kadrowa od lat również woła o pomstę do nieba – klasycznym przykładem było lato 2016, gdy przygotowania rozpoczynało niewielu ponad 10 zawodników, a kadra była kompletowana praktycznie do końca sierpnia, choć sezon wystartował w połowie lipca. Później zresztą dużo lepiej nie było, a doprowadzenie do sytuacji, że klub opuszcza więcej niż połowa kadry stała się niemal normą.

 

Wydawało się, że ostatni rok będzie inny. Nowością okazali się zawodnicy z tzw. „nazwiskami”, niestety, w większości przebrzmiałymi, albo na dużym zakręcie kariery. Myślałem, że we Wrocławiu będą chcieli odrodzić swoje kariery, okazuje się, że raczej znaleźli zakątek na przeczekanie, tym bardziej przytulny, że dostają naprawdę godne pieniądze…

 

Jedna rzecz w ostatnim czasie się udała. A właściwie idzie w dobrym kierunku – akademia Śląska zaczyna funkcjonować tak, jak powinna zacząć już dawno. Do zrobienia jest jeszcze sporo (zwłaszcza w infrastrukturze), ale widać, że w końcu nie jest ona kulą u nogi, a ważnym elementem budowania przyszłości klubu.

 

Dlaczego o tym piszę? Bo uważam – inaczej, niż poważny kandydat na prezydenta Wrocławia – że ważnym zadaniem nowych władz miasta jest sprzedaż klubu lub znalezienia strategicznego inwestora, który przejmie jego zarządzanie i finansowanie. Inaczej nic, albo niewiele, się zmieni.

 

Oczywiście miasto może, a nawet powinno, wspierać Śląsk, ale im mniej urzędników będzie w tym uczestniczyło, tym lepiej. Inaczej nie będzie Śląska na miarę oczekiwań…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *