Filip Marković w Śląsku Wrocław

Filip Marković w Śląsku Wrocław. Jestem przeciw, a nawet za [SONDA]

Filip Marković został nowym zawodnikiem Śląska Wrocław. To piłkarz, którego dawno we Wrocławiu nie było – po przejściach, dla którego gra w Śląsku jest okazją powrotu do „żywych”. Jesteście za, czy przeciw?

 

Łuczak, Zieliński, Kierkiewicz… Końcówka okienka transferowego w IV lidze

Śląsk w ostatnich sezonach nie stronił od graczy po przejściach. Powód był prosty. Niewielki budżet na transfery oznaczał, że trzeba było szukać graczy z kartą w ręce. Niestety, najwięcej było takich, którzy – z różnych powodów – wypadli „z obiegu”. Albo przez kontuzje, albo inne kłopoty, albo po prostu przegrali rywalizację z kolegami z drużyny… Dlatego grali mało lub wcale.

 

Później zmieniała się filozofia w klubie. Raczej stawiano na graczy młodych lub/i z niższych lig. Marković jest pierwszym graczem po „przejściach”, który zasilił Śląsk od co najmniej dwóch okienek transferowych.

 

Czwartoligowiec ukarany za drona latającego podczas meczu

Szczerze mówiąc, na początku uznałem, że to kiepski pomysł. Przede wszystkim dlatego, że Serb nie grał w piłkę na profesjonalnym poziomie od – uwaga – kwietnia 2018 roku. Dobrze ponad rok!

 

Z pewnością dysponuje niezłymi umiejętnościami, problem w tym, kiedy będzie mógł je w pełni pokazać. Niestety, najnowsza historia uczy, że w przypadku innych graczy, którzy we Wrocławiu mieli się odbudować, trzeba było czekać na to dość długo. Czasami wysoka forma nigdy nie przyszła…

 

Marković nawet trochę przypomina Sito Rierę. Hiszpan przyszedł do Wrocławia po dłuższej przerwie bez regularnych występów. Ofensywny, uniwersalny gracz, który wcześniej trochę pograł w poważnej piłce. W barwach Śląska miał przyzwoite momenty, choć zazwyczaj grał mocno przeciętnie. Ciągle czekaliśmy, aż odpali… z czasem było jednak coraz gorzej. Jego koniec był smutny, gdy sfrustrowany kiepskimi wynikami i swoją postawą brutalnie sfaulował rywala. Dostał czerwoną kartkę, długą karę i na tym się skończyło.

 

A trzeba pamiętać, że Hiszpan wcale nie był najgorszym zawodnikiem z tych, którzy we Wrocławiu wracali z piłkarskiego niebytu. Byli i tacy, którzy poza przeciętność i bylejakość w ogóle nie wyszli. 

 

Na szczęście z Markoviciem, który ze Śląskiem podpisał kontrakt 1 + 1, może być inaczej. Dlaczego? WKS nie był pod ścianą biorąc Serba. Oczywiście, można mieć zastrzeżenia do siły ofensywnej drużyny, ale świat by się nie zawalił, jeśli jesienią nie doszedłby nowy gracz.

 

A to oznacza, że trener Vitezslav Lavicka – który dokładnie przyjrzał się Serbowi przez tydzień – uznał, że będzie w stanie przywrócić go do „stanu używalności” w miarę szybko, a Serb wniesie sporo jakości.

 

Jak na razie gra, a zwłaszcza wyniki, każą ufać nam, że trener Śląska wie co robi. Oczywiście z pozyskaniem serbskiego skrzydłowego wiąże się pewne ryzyko, ale wydaje się, że warto je podjąć.

 

fot. Śląsk Wrocław 

 

A Wy jakie macie zdanie na ten temat?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *