Derby w cieniu kontrowersji. Gol nieuznany, karny przyznany. Słusznie?

Po dramatycznej końcówce Bielawianka wygrała w Dzierżoniowie z Lechią 2:1 w hitowym, derbowym meczu 20. kolejki wschodniej grupy IV ligi. Końcówka meczu wciąż jednak budzi ogromne kontrowersje. 

 

4LigaWschód. Przewaga lidera nieco stopniała. Hat-trick Felipe Silvy

Przypomnijmy, że w doliczonym czasie gry doszło sporego zamieszania w polu karnym gospodarzy. Po dośrodkowaniu piłka znalazła się w rękach golkipera Lechii. Gdy wydawało się, że zaraz nastąpi wznowienie gry, na murawę padł Paweł Słonecki, a arbiter wskazał na wapno i ukarał Dominika Spaleniaka czerwoną kartką.

 

Co ciekawe, podczas transmisji meczu na kanale youtube Lechii w momencie zdarzenia obraz na chwilę się zaciął. Wydawało się, że musiało dojść do sytuacji, która nie dawała arbitrowi wyboru. Zwłaszcza że po meczu pojawiły się informacje, że golkiper gospodarzy zaatakował dwoma pięściami przeciwnika.

 

Nowe światło na całe zajście rzuciło jednak nagranie zza bramki, które opublikował portal doba.pl (zobaczycie je pod tekstem), a na którym dokładnie widać co się wydarzyło.

 

Po obejrzeniu nagrania można nabrać wątpliwości, czy rzeczywiście wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Zwłaszcza biorąc pod uwagę sekwencję zdarzeń. Przede wszystkim wydaje się, że w czasie interwencji Spaleniak był faulowany przez Słoneckiego (gracz Bielawianki nie walczy o piłkę, jedynie atakuje łokciem będącego w wyskoku bramkarza).

 

Co widzimy potem? Defensor gości wpada delikatnie na bramkarza i prawdopodobnie mówi coś do swojego byłego kolegi z drużyny (przez lata obaj grali razem w Lechii). Ten po chwili popycha go ręką w plecy… a zawodnik z Bielawy pada jak rażony piorunem. Zbyt naturalnie to jednak nie wyglądało.

 

Co mówią przepisy? Oczywiście, jak często bywa w takich sytuacjach – sędzia się wyborni. Popchnięcie było? Było. Z pewnością nie było jednak agresywne czy brutalne, jak na to wskazywałoby „padolino” gracza Bielawianki. Nawet jeśli arbiter uznał, że to przewinie nadawało się na odgwizdanie faulu, to po co w eter puszczono „bajkę” o ciosach pięściami?

 

To nie jednak nie jedyna mocno kontrowersyjna sytuacja z meczu derbowego. W 82 min. po rzucie rożnym i strzale Eltona piłka po rykoszecie spada pod nogi Mikołaja Łazarowicza, który strzela gola. Asystent jednak sygnalizuje pozycje spaloną, a główny nie uznaje gola.

 

Czy był spalony? Oglądałem wiele razy powtórkę tej sytuacji i z pewnością nie da się jej na 100 proc. rozstrzygnąć na podstawie nagrania. Gdybym jednak musiał zdecydować na jedną z opcji – to według mnie spalonego nie było.  

 

Ostatecznie Bielawianka wygrała 2:1, choć w okolicznościach mocno kontrowersyjnych. Po 20. kolejkach Lechia ma 5 punktów przewagi nad Bielawianką i 6 nad AKS-em Strzegom. Gra o zwycięstwo w grupie wschodniej zaczyna się (niemal od początku).

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *