Zagłębie rozbiło Śląsk w sparingu. WKS ma problem

Zagłębie Lubin rozbiło w sparingu Śląsk Wrocław 4:1. Dla Miedziowych to dobry prognostyk przed meczem pucharowym,  dla trenera Śląska Mariusza Rumaka jasny sygnał – bez wzmocnień, zwłaszcza w środku pola – zbliżający się sezon może być bardzo ciężki.

 

Śląsk, Zagłębie i Miedź już mają nowych piłkarzy (TRANSFERY)

Sparing Zagłębie – Śląsk odbył się w Opalenicy, gdzie podopieczni Piotra Stokowca przygotowują się do sezonu. Sezonu, który dla Miedziowych rozpoczyna się wyjątkowo szybko. Już 30 czerwca rozegrają w Sofii pierwszy mecz kwalifikacji Ligi Europy z miejscową Slavią.

 

Trenerzy różnie podchodzą do sparingów. Zwłaszcza gdy drużyny są na różnym etapie przygotowań. Gdy wygrywają, zazwyczaj starają się tonować nastroje, tłumaczą “że to tylko sparing”, itp, a prawdziwą weryfikację przyniosą dopiero mecze ligowe (pucharowe) . Gdy przegrywają, mówią… mniej więcej to samo, tyle że raczej tłumaczą swoich podopiecznych.

 

Euro paradoksów, drabinka i „autostrada” do finału

Jakby do sparingów podchodzić, mecz ze Śląskiem to z pewnością dobry prognostyk dla Miedziowych. Wynik 4:1, dominacja przez większość spotkania z nie byle jakim w końcu rywalem, mogą napawać optymizmem.

 

Zagłębie zagrało przez godzinę składem, który był niemal żelazną jedenastką na wiosnę: Polacek – Todorovski, Guldan, Dąbrowski, Cotra, Ł. Piątek, Kubicki, Janoszka, Woźniak, Vlasko, K. Piątek. W zasadzie nowym graczem był tylko Jan Vlasko, który powrócił do składu po długiej kontuzji i zastąpił Filipa Starzyńskiego, który przebywa we Francji na Euro 2016.  Gole zdobyli  ci, którzy na wiosnę też  byli skuteczni: Jarosław Kubicki, Łukasz Piątek, Łukasz Janoszka i Krzysztof Piątek.

 

Tymczasem Śląsk ma problem. I nie chodzi nawet o wynik. Dziś wrocławianie wyszli na mecz bez nominalnego defensywnego pomocnika  – w środku pola zagrali Peter Grajciar i Andras Gosztonyi. Słowak na wiosnę grał głównie na skrzydle, podobnie jak Węgier (gdy nie leczył kontuzji). Po zmianie stron do środka za Gosztonyi’ego trafił Mariusz Idzik (nominalny napastnik), a później – za Grajciara – Adam Kokoszka.

 

Trudno powiedzieć, czy dziś w środku pola Śląska grali ci, których trener Rumak będzie próbował na tej pozycji, czy po prostu nie miał kogo wstawić. Jedno jest pewne. Wygląda to źle. I bez dwóch wzmocnień na tę pozycję, Śląsk będzie miał spory problem w lidze.

 

Przypomnijmy, że ta wyrwa w środku pola powstała po tym, jak z klubem umów nie przedłużyli Tomasz Hołota i Tom Hateley, a wczoraj kontrakt z klubem rozwiązał za porozumieniem Marcel Gecov (który i tak był słaby).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.