Mecz Górnika Wałbrzych z Ruchem Zdzieszowice

Pomagał – nie pomagał? Po co kusić los i… komentarze kibiców

Mecz Górnika Wałbrzych z Ruchem Zdzieszowice prowadził sędzia z Opolszczyzny. Goście wygrali, a gospodarze nie kryli rozczarowania postawą arbitra. Czy sędziowie powinni prowadzić mecze drużyn z tego samego związku?

 

Znacie herby klubów na Dolnym Śląsku? (QUIZ)

W ostatniej kolejce III ligi Górnik Wałbrzych grał z Ruchem Zdzieszowice. Mecz wałbrzyszan z wiceliderem z Opolszczyzny prowadził sędzia z… Opolszczyzny – Szymon Łężny. Czy fakt ten miał wpływ na wynik? Raczej nie, ale…

 

Faworyt ze Zdzieszowic wygrał 2:0 i obiektywnie patrząc, przez większość spotkania był zespołem lepszym. Bez kontrowersji się jednak nie obyło. Górnicy mają pretensje zwłaszcza o to, że byli wyjątkowo kartkowani. Bilans napomnień 7:1 „dla” gospodarzy, a większość kartek podopieczni Roberta Bubnowicza dostali za dyskusje z arbitrem, po dwóch kontrowersyjnych sytuacjach. Najpierw doszło do zamieszaniu w polu karnym Ruchu, które wywołał Damian Migalski ostro atakując bramkarz gości. Ten nie pozostał dłużny i odepchnął napastnika Górnika. Doszło do szarpaniny, ale kartki otrzymali tylko wałbrzyszanie (brak żółtka dla Grzegorza Kleemanna to kuriozum). Drugim punktem zapalnym był rzut karny po „faulu”, którego raczej nie było (o tym poniżej).

Łatwo awansowali, łatwo spadną… (3 LIGA, 4 LIGA, OKRĘGÓWKA)

Oczywiście, napomnienia same w sobie nie mają bezpośredniego wpływu na mecz, ale wiadomo, że jak zawodnik (zwłaszcza obrońca) ma już żółtko na koncie, to musi grać bardziej ostrożnie.

 

Wróćmy jeszcze do największej kontrowersji, czyli sytuacji z 45 min., gdy sędzia Łężny podyktował rzut karny, z którego goście zdobyli drugiego gola. Arbiter wskazał na wapno, choć – według chyba wszystkich obserwatorów spotkania – Damian Jaroszewski nie faulował Dariusza Zapotocznego.

 

Znamienne, że nawet na stronie… Ruchu Zdzieszowice opisali tę sytuację dość oryginalnie.

Znów w sytuacji sam na sam z Jaroszewskim znalazł się Zapotoczy, golkiper miejscowych wygrał ten pojedynek, ale impet z jakim wbiegł w niego nasz zawodnik zdecydował o tym, że arbiter wskazał na wapno.

 

W sieci można zresztą znaleźć skrót meczu. Zapotoczny oddaje strzał, „Jogi” broni, rozpędzony napastnik i interweniujący bramkarz zderzają się… Decyzja o karnym to kuriozum nr 2. Nie dziwi więc, że gospodarze protestowali po tym jak arbiter wskazał na wapno, choć efekt był taki, że „wzbogacili” się tylko o kilka kartek.

 

Cóż, sędziowie się mylą i mylić będą. Raczej trudno byłoby udowodnić tezę, że ten czy inny sędzia po cichu sprzyja swoim „ziomkom”. Ale często kibice „wiedzą swoje”.  Właśnie po to, by nie było żadnych podtekstów, nie powinno się delegować sędziów z jednego okręgu na mecze drużyny z tego okręgu. Bo teraz odczucie wałbrzyskich kibiców (i nie tylko kibiców) jest taka, że opolski sędzia pomógł opolskiej drużynie w wygranej. Prawdopodobnie nieświadomie… No własnie, zawsze zostanie to „prawdopodobnie”.

 

Z drugiej strony nie można popadać w skrajności. W 3. grupie III ligi mamy 8 drużyn z Dolnego Śląska, 7 ze Śląska, 2 z Opolszczyzny i jedną z Lubuskiego. Być może czasem jest problem z takim ułożeniem obsady, by sędziowie z danego okręgu nie gwizdali „swoim” drużynom. Więc takich sytuacji, nie da się uniknąć.

 

Przy okazji sprawdziłem, ile jesienią było takich meczów, że arbiter z danego wojewódzkiego ZPN sędziował „swoim”. W sumie I rundzie rozegrano 306 meczów (w tym jeden walkower). Pod uwagę wziąłem jednak tylko mecze między drużynami z różnych województw – tych było 206. Odejmując mecz Polkowice  – Pniówek, który zakończył się walkowerem, został 205 spotkań. Trzech arbitrów nie udało mi się ustalić, więc w sumie przeanalizowałem 202 mecze.

 

Spośród 202 meczów 34 prowadzili sędziowie z okręgu, z którego była również jedna z drużyn. Daje to w sumie niemal 17 proc. wszystkich meczów.  Co ciekawe, analizując wyniki, jakie osiągnęły drużyny gdy sędziował im rozjemca z tego samego ZPN-u – po 14 meczów zakończyło się wygraną i przegraną takiej drużyny, a 6 razy był remis.

 

Najwięcej meczów prowadzonych przez sędziego z Górnego Śląska rozegrał Górnik II Zabrze – 5 (jeden wygrany, po dwa zremisowane i przegrane przez zabrzan), a Skra Częstochowa miała 4 takie mecze. Z kolei Falubazowi Zielona Góra żadnego spotkania nie sędziował arbiter z Lubuskiego. Pozostałe ekipy miały takich meczów od 3 do 1.

 

Reasumując, na podstawie tego, o czym pisałem wyżej, jakiejś teorii o gwizdaniu pod swoich z pewnością nie da się udowodnić. Warto jednak, by obsadowy – gdy tylko się da – unikał sytuacji, że zawody prowadzi sędzia z tego samego rejonu co jedna z drużyn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *