Marketing w Śląsku, czyli jak spieprzyć dobrą robotę jednym wpisem na fejsie

W ostatnim czasie wiele mówiło się pozytywnie o marketingu w Śląsku Wrocław. Że w końcu coś ruszyło, że idzie ku lepszemu… Wielu zmianę tę skojarzyło – zapewne całkiem słusznie – z nowym szefem klubowego marketingu. We wtorek  stało się jednak coś, co trudno wytłumaczyć. Klub strzelił sobie wizerunkowo w kolano i zamiast ranę jak najszybciej opatrzyć, to rozdrapuje ją jeszcze bardziej. Zupełnie bez sensu.

Jak dobrze znasz dolnośląski futbol? (QUIZ)

Na klubowego facebooka wrzucono tekst “Stop manipulacji!”, odnoszący się się to teksty z wrocławskiej Wyborczej “Mizeria grupy spadkowej: Śląsk we Wrocławiu zagra z mało atrakcyjnymi rywalami“. W mocno emocjonalnym tekście zarzuca się dziennikarzowi Dawidowi Anteckiemu manipulacje.

 

Przeczytałem dwa razy tekst na Wyborczej i, szczerze mówiąc, nie do końca wiem o co chodzi z tymi nieprawdziwymi informacjami. Trudno dostrzec mi też tezę, pod którą ponoć naginane (przekłamywane) są fakty.

 

Nazwy klubów na Dolnym Śląsku. Zobacz, których jest najwięcej

Po części zapewne chodzi o to, że nie zostało napisane w tekście, że na Śląsk i tak chodzi więcej kibiców niż na Zagłębie. Co prawda nie o tym jest tekst, ale być może takie zdanie byłoby zasadne. Warto pamiętać, że idąc tym tropem należałoby również zaznaczyć, że stadion Śląska jest niemal 3 razy większy niż Zagłębia, o potencjale ludnościowym miast nie wspominając. A z tego  punktu widzenia frekwencja na stadionie miejskim wygląda jeszcze gorzej.

 

Mamy w tym oświadczeniu klubu również takie zdanie. Pisze (Antecki – przy red. bloga) oczywiście też, że wiele wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach frekwencja na meczach Śląska nie wzrośnie. Rozpływa się przy tym nad klubem z Lubina, z jakimi to silnymi i medialnymi rywalami się zmierzy.

 

Niestety, to najprawdziwsze zdanie na świecie. Śląsk zagra u siebie w grupie spadkowej trzy mecze – z Jagiellonią, Termalicą i Łęczna. Zagłębie zaś zmierzy się u siebie m.in. z Legią, Lechem i Lechią. Chyba każdy czuje różnicę. I wcale się nie zdziwię, jeśli w sumie na te trzy spotkania przyjdzie więcej kibiców niż we Wrocławiu. I nie jest to wina Wyborczej, Anteckiego i kogokolwiek, tylko drużyny, która zajęła 13. miejsce w lidze.

 

I jeszcze te ironiczne określenia: >?wybitny? analityk piłkarski< czy >Z racji tego, że cenimy dobre dziennikarstwo…<. Myślę, że szefowie marketingu (a może i klubu) Śląska mogą mieć swoje zdanie na temat warsztatu redaktora Anteckiego, jednak publiczne pisanie takich rzeczy nie przystoi.

 

Na tym jednak nie koniec. Pod omawianym wpisem, pojawił się komentarz kibica, którego chyba również mocno zaskoczył. Wytknął on klubowi pewne niedociągnięcia, które zniechęcają fanów przed przychodzeniem na stadion.

 

 

Tak, tak… to się dzieje naprawdę. Klub zamiast przeprosić i napisać, że postara się zrobić wszystko, by naprawić tę sytuację odpisał… że nie ma nic z tym wspólnego.

 

Naprawdę doceniam to, że w klubie wiele robią, żeby w końcu zapanowała moda na Śląsk. I taka mała rada – zamiast prowadzić wyimaginowane wojny z dziennikarzami (którzy czasem może i piszą głupoty) swoją energię skupić na “walce o kibiców”. Bo, niestety, wiele wskazuje na to, że tym wpisem i komentarzem zniechęciliście więcej ludzi do przyjścia na Śląsk więcej ludzi, niż red Antecki swoim tekstem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.