Władze Śląska ciągle załatwiają sprawy bez klasy

W drużynie Śląska na wiosnę coś drgnęło. Na szczytach klubowej władzy, niestety, bez zmian – ciągle brakuje klasy. Bo jak inaczej ocenić sposób załatwienia sprawy z Dolnośląskim Związek Piłki Nożnej?

 

Te kluby rządzą w sieci (RANKING KLUBÓW W INTERNECIE)

Dolnośląski Związek Piłki Nożnej będzie musiał zmienić siedzibę. Za biura przy Oporowskiej dostał bowiem podwyżkę o kilkaset procent – z 3 tys. na 25 tys. zł. Podwyżka to inicjatywa władz Śląska Wrocław, który dzierżawi od miasta cały kompleks przy ul. Oporowskiej, w tym budynki klubowe, gdzie mieści się siedziba DolZPN. O sprawie najpierw na facebooku poinformował Andrzej Padewski, prezes związku, a dziś szerzej o niej pisze lokalna Gazeta Wyborcza.

 

Ogólnie rzecz ujmując – właściciele Śląska (51 proc. akcji ma Wrocławskie Konsorcjum Sportowe) chcą wynajmować lokale w budynku po cenach rynkowych, a związek płacił do tej pory za mało. Kasa klubu świeci raczej pustkami, bo miasto przelewa do niej coraz mniej środków publicznych, a sami udziałowcy Konsorcjum zbyt skorzy do wydawania pieniędzy nie są. Więc dodatkowe 22 tys. zł piechota nie chodzą.

 

Paixao czy Sotirović? Szukamy najlepszego napastnika ostatnich lat

Ok, właściciel (a właściwie dzierżawca) może stosować politykę cenową jaką chce. To jego święte prawo. Choć przeskok z 3 tys. na 25 tys. wydaje się zbyt drastyczny i zaporowy. Bo chyba nikt we władzach Śląska nie liczył na to, że DolZPN zapłaci takie pieniądze.

 

Nie chodzi jednak o sam fakt podwyżki. Jakkolwiek horrendalnie wysoka, to jednak zgodna z prawem. Inna sprawa to styl, w jakim się to wszystko odbyło. Z tego co pisał Padewski, a także z jego wypowiedzi w Gazecie Wyborczej wynika, że nie tylko był on daleki od dobrych praktyk między partnerami (i działaczami sportowymi). Mówiąc wprost – był po prostu był żenujący i pozbawiony klasy. “We wtorek w Warszawie na zjeździe PZPN podszedł do mnie prezes Śląska Paweł Żelem i powiedział, że we Wrocławiu na biurku mam pismo od niego. Ale nie chciał ujawnić czego dotyczy. Później okazało się, że to dokument, w którym Śląsk poinformował nas o gigantycznej podwyżce czynszu” – wypowiada się w gazecie szef DolZPN.

 

Cisną się na usta mocne słowa, ale z drugiej strony – po tym, jak prezes Paweł Żelem potraktował najpierw Tadeusza Pawłowskiego (słynny urlop z powodów rodzinnych, a de facto zwolnienie), a później Grzegorza Kowalskiego (zatrudnienia i słowa poparcia, podczas gdy trwały już rozmowy z Romualdem Szukiełowiczem) – na klasę i styl chyba za bardzo nie można było liczyć. A przecież wystarczyło najpierw się spotkać, pogadać, przedstawić propozycję i argumenty, które za nimi przemawiają. Nawet jeśli nie udałoby się osiągnąć kompromisu (był mało prawdopodobny przy takich różnicach), to jednak można było się rozstać w cywilizowany sposób.

 

Szkoda, że we Wrocławiu tak są załatwiane sprawy między ludźmi z tego samego środowiska. Nawet jeśli jedni reprezentują “wielki świat”, a inni piłkę amatorską. Wydawało się, że z nowym rokiem coś w Śląsku drgnęło… Ale chyba tylko na murawie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.