Chrobry Głogów podnosi się z kolan. Na dobre?

Po fatalnym początku sezonu Chrobry Głogów podnosi się z kolan. Czy to już drużyna, którą pamiętamy z poprzedniego sezonu? Na odpowiedź musimy jeszcze poczekać, a pierwszą próbę poznamy już niedługo podczas meczu z GKS-em Tychy.

 

Przepraszam, czy tu biją?

Po czterech meczach sytuacja była niemal tragiczna – 1 punkt i bilans bramek 0:7. Niewielkim pocieszeniem był fakt, że gra nie była aż tak zła. Brakowało przede wszystkim wykończenia i skuteczności. Jak choćby podczas spotkania z Podbeskidziem Bielsko-Biała, kiedy głogowianie wcale nie byli gorsi, co więcej – stworzyli sobie nawet więcej sytuacji podbramkowych. Co z tego, skoro to piłkarze spadkowicza mieli znacznie lepiej nastawione celowniki.

 

Przełom nastąpił w Puławach, w szalonym meczu z Wisłą. Głogowianie najpierw prowadzili 1:0 i 2:1, by na kwadrans przed końcem meczu przegrywać 2:3. To nie był jednak koniec. Na szczęście. Ostatnie osiem minut meczu to dwa gole dla Chrobrego, w tym jeden z rzutu karnego w ostatniej minucie spotkania.

 

Petteri Forsell – król Legnicy. Miedź to on

Czy to był przełom i teraz będziemy oglądać odmienionego Chrobrego? Ostatnie wyniki na to wskazują – remis w derbach z Miedzią (1:1) oraz wysokie zwycięstwo w Mielcu ze Stalą (4:1). Oczywiście, tego samego Chrobrego co w zeszłym sezonie już nie zobaczymy. Ciężko będzie również powtórzyć tamten wynik – 6. miejsce, a do podium zaplecza ekstraklasy zabrakło tylko dwóch oczek.

 

Obecnego Chrobrego stać jednak na bycie drużyną z górnej połówki tabeli. I miejmy nadzieję, że właśnie rozpoczął się marsz w jej górę. Potrzeba jeszcze zacząć punktować na własnym obiekcie. Bo na razie w Głogowie podopieczni Ireneusza Mamrota zdobyli jeden punkcik. Najbliższa okazja w sobotę w meczu z silnym rywalem – GKS-em Tychy. No ale na kim się najlepiej odkuwać, jak nie na mocnych rywalach…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.