Jaja w Puławach. Miedź gromi, ale te bramki trzeba zobaczyć!

Miedź Legnica wygrała w Puławach z Wisłą 5:1. Cieszy efektowne zwycięstwo i gra Miedzianki, ale niektóre gole, które padły w Puławach, to są po prostu jaja. To trzeba zobaczyć.

 

Wraca Łobodziński. Odmieni Miedź? (INFOGRAFIKA)

Po trzech remisach z rzędu Miedź Legnica w końcu wygrała. I to w jakim stylu. 5:1 robi wrażenie, i nie umniejsza tego nawet fakt, że rywal nie miał najlepszego dnia. Miedź zagrała bardzo dobrze i jest się z czego cieszyć.

 

Prawdziwą radość sprawiły mi jednak dopiero bramki z meczu, które zobaczyłem dopiero dziś. Bo część z nich podsumować tytułem popularnego kiedyś “na video” filmu “Futbolowe jaja” to jakby nic nie powiedzieć.

 

Petteri Forsell – król Legnicy. Miedź to on

Zaczęło się już w 11 min., przy pierwszym golu. Petteri Forsell wykonywał rzut wolny z ponad 30 metrów. Wszyscy spodziewali się wrzutki, Fin jednak uderzył na bramkę. Piłkę kopnął w swoim stylu – mocno, z rotacją, ale jednak leciała ona dość długo. Odbiła się jeszcze przed bramkarzem i wpadła do siatki. Gol ładny, ale jednak wielki błąd bramkarza.

 

OK, takie gole się zdarzają, ale “najlepsze” dopiero było przed nami. I kibicami na stadionie, którzy nie wierzyli w to, co się dzieje. W 20 min. lewa stroną przedarł się Mariusz Rybicki, zagrał do Łukasza Garguły, ale jego strzał został zablokowany. Piłka wylatywała na rzut rożny i chciał ją jeszcze wybić Arkadiusz Maksymiuk, ale zrobił to tak nieporadnie, że trafił we własnego bramkarza, a piłka wpadła do siatki. Wszystkim na murawie i na trybunach chwilę zajęło, żeby zrozumieć co się stało.

 

Trzeci gol dla Miedzianki też całkiem “normalny” nie był. Po wrzutce z rzutu rożnego Garguły głową strzelał Grzegorz Bartczak, piłka odbiła się od poprzeczki, od pleców obrońcy, jeszcze próbował ją łapać bramkarz, ale sędzia liniowy uznał, że zrobił to już za linia.

 

Później było już normalniej, a czwarty gol dla gości był wyjątkowy. Forsell przejął piłkę na środku boiska, mimo asysty rywali przedarł się pod pole karne i huknął nie do obrony zza linii pola karnego. Później jeszcze dołożył jedną bramkę z rzutu karnego.

 

Brzmi niewiarygodnie? Naprawdę nie przesadzam, zresztą obejrzyjcie sami. Link poniżej.

Wisła Puławy – Miedź Legnica 1:5. Skrót meczu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.