Reminiscencja w Śląsku. Niemal jak w “Rejsie”

Robert Pich i Piotr Ćwielong ponownie w Śląsku? Tak sugerują media. Jeśli tak się stanie, to we Wrocławiu będzie niczym w filmie “Rejs”. Na ekranie lubili tylko te melodie, które już znali, a w Śląsku sprowadzają piłkarzy, których już znają.

 

Dankowski do Legii? Duża szansa, jeszcze większe ryzyko

Piłkarze Śląska Wrocław wyjechali na pierwsze zimowe zgrupowanie do Trzebnicy. W kadrze znaleźli się zawodnicy, który grali jesienią plus trzech piłkarzy z rezerw. Zabrakło Portugalczyka Felipe Goncalvesa, który lada dzień ma rozwiązać kontrakt z klubem. Skróceniu ma ponoć ulec również wypożyczenie Alvarinho, który ma wrócić do Jagiellonii.

 

Być może jest to związane z faktem, że – jak informują media – do Śląska mają wrócić Robert Pich (ten nawet jeszcze dziś – 10 stycznia) i Piotr Ćwielong. Szykują się więc powroty starych znajomych, a przypadku Słowaka byłoby to już 3 jego podejście do WKS-u.

 

Łyszczarz najlepszym zawodnikiem turnieju, ale ta nagroda…

W związku z tym, nasuwa mi się jedno skojarzenie. Z filmem “Rejs” Marka Piwowskiego, gdzie inżynier Mamoń (Zdzisław Maklakiewicz) wygłasza słynny cytat: “Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No… To… Poprzez… No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę”We Wrocławiu tymczasem podobają się piłkarze, kiedy już grali w Śląsku.

 

Jedno zastrzeżenie – wcale nie uważam, że przyjście obu graczy to zły pomysł. Wiadomo jaka jest sytuacja kadrowa i finansowa Śląska. Ponadto jesienią skrzydła wrocławskiej drużyny były tak fatalne, że nawet Pich, który w tym czasie w średniaku 2. Bundesligi zagrał 74 minuty, zapewne okaże się wzmocnieniem. Dotyczy to również, a może nawet bardziej, Ćwielonga, który ma za sobą więcej niż przyzwoitą rundę w Ruchu Chorzów.

 

Jeśli WKS zakontraktuje tych piłkarzy, to na dziś – biorąc pod uwagę możliwości Śląska – będą to dobre ruchy kadrowe.

 

Nie zmienia to jednak faktu, że wielkiej wizji budowy drużyny w tym nie widać. I nie ma gwarancji, że Słowak znów odpali z formą. Bo nawet wcześniej z nią różnie bywało. Pamiętać trzeba, że ostatnie pół roku przesiedział na ławie i na trybunach. O tym, że czasem nie jest łatwo szybko wrócić do formy, gdy się regularnie nie gra, przekonali się już m.in. Sito Riera i Juan Roman. Oczywiście za Pichem przemawia fakt, że zna on doskonale wrocławskie realia i odpadną mu problemy z aklimatyzacją. Niestety, przykład Bence Mervo pokazuje, że czasem to nie wystarczy.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.