Co za pech… Miedź przed startem znów traci napastnika

Co za pech. Miedź Legnica rozpoczyna kolejną rundę w I lidze i znów traci podstawowego napastnika. Latem był to Jakub Vojtus, a teraz jest Dejan Djermanović.

 

Frekwencja na meczach dolnośląskich drużyn [WYKRESY]

Miedź Legnica już w sobotę, 25 lutego rozpocznie rundę wiosenną meczem z MKS-em Kluczbork. Przed startem rozgrywek trener Ryszard Tarasiewicz stracił jedynego, gotowego do gry napastnika. Dejan Djermanović z zapaleniem wyrostka robaczkowego wylądował w szpitalu. Słoweniec do gry wróci najwcześniej za cztery tygodnie.

 

Przypomnijmy, że przed sezonem Miedzianka zakontraktowała Jakuba Vojtusa, który w trakcie przygotowań, podczas sparingu, doznał zerwania więzadeł krzyżowych przednich i pobocznych w kolanie. Słowak trenuje już z drużyną, ale do gry jeszcze nie jest gotowy. Wtedy do Legnicy trafił również Rumun Paul Batin, ale furory nie zrobił (3 gole jesienią) i już nie ma go w Miedzi.

 

Zmiany w ataku Miedzi. Batina zastąpi… Bartkowiak?

W kadrze zespołu został więc jeden nominalny napastnik Jakub Chrzanowski, ale mało prawdopodobne, że szkoleniowiec Miedzi skorzysta z niego w meczu z Kluczborkiem. Raczej na szpicy ustawi któregoś z ofensywnych pomocników. Zwłaszcza, że wariant ten ćwiczył już jesienią (z powodzeniem w ataku grał Wojciech Łobodziński) oraz podczas przygotowań (Michał Bartkowiak).

 

Oczywiście, nieważne jest kto strzela braki, byle by drużyna wygrywała. Boiskowa rzeczywistość często jest jednak taka, że bez rasowego snajpera ciężko o punkty. Zresztą, Miedź przekonała się o tym już jesienią. Brak wykończenie to była chyba główna bolączka drużyny Tarasiewicza. Legniczanie przegrali aż 5 meczów, ale wszystkie 0:1 i przy nieco lepszej skuteczności mogli w tych spotkaniach ugrać wiele punktów. Punktów, które w czerwcu mogą decydować o awansie lub jego braku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *