Saltex IV liga wschód. Połowa drużyn zagrożona spadkiem

Saltex IV liga wschód startuje już w sobotę, 18 marca. Emocje na wiosnę gwarantowane, bowiem utrzymania się w lidze nie mogą być pewne nawet drużyny z górnej połówki tabeli.

 

Kolejne drużyny wycofane z okręgówki. To już plaga

Stosunkowo najmniejszych emocji można spodziewać się po walce o 1. miejsce premiowane udziałem w barażu o III ligę z mistrzem grupy zachodniej. Lider z Gaci ma sporą przewagę nad drugą Polonią-Stalą (8 punktów) i ogromną nad kolejnymi drużynami (18 punktów). Również sparingi i pucharowe zwycięstwo nad Ślęzą Wrocław (po karnych) pokazały, że każdy inny rezultat, niż zwycięstwo w lidze Foto-Higieny będzie sensacją.

 

W Świdnicy zresztą nie mają w tym sezonie ambicji związanych z awansem. Raczej chcą ogrywać dość młody zespół, by w przyszłych latach móc walczyć o coś więcej. Zwłaszcza że drużynę opuścił jeden z liderów – Grzegorz Borowy – który został wypożyczony do III-ligowej Lechii Dzierżoniów.

 

Ale emocje w Gaci. Trzeba było strzelać aż 22 rzuty karne

Polonia-Stal jest jedyną (oczywiście oprócz Foto-Higieny) drużyną w całej lidze, której w zasadzie nie grozi spadek do okręgówki. Reszta, począwszy od 3. w tabeli Wiwy Goszcz, nie może jeszcze czuć się bezpiecznie. Wszystko prze to, że tabela jest mocno spłaszczona – trzeci drużyna ma zaledwie 5 punktów przewagi nad ekipą 12. w tabeli. Sytuację komplikuje fakt, że zapewne bardzo długo, a być może do końca sezonu, nie będzie wiadomo ile drużyn spada. Będzie to zależało w dużej mierze od tego, jakieś drużyny spadną z II ligi, a co za tym idzie – ile będzie dolnośląskich spadkowiczów z III ligi.

 

Pewne jest, że spadną cztery ostatnie zespoły. Realnie patrząc będzie ich więcej – 5, a w najczarniejszym scenariuszu nawet 7. To oznacza, że nawet 10. drużyna może zostać zdegradowana, choć oczywiście spełnionych musiałoby zostać wiele kiepskich scenariuszy.

 

Za plecami liderów, mamy kilka drużyn, które – przynajmniej teoretycznie – powinny być spokojne o ligowy byt. Jeśli utrzymają dyspozycję z jesieni. Wiwa Goszcz, Pogoń Oleśnica, Unia Bardo czy Sokół Wielka Lipa – te ekipy z pewnością stać na to, by walczyć o miejsca, które zajmują po rundzie jesiennej. Nawet bez wielkich transferów.

 

Zresztą znamienne jest to, że im niżej w tabeli – tym ruchy transferowe były większe. To oczywiście zrozumiałe, bowiem drużyny zagrożone degradacją próbowały się wzmocnić. Z drużyn środka tabeli do największych zmian kadrowych doszło w Świebodzicach i Wołowie, choć z innych powodów. Z Victorią pożegnał się sztab trenerski i kilku zawodników, ale straty ostatecznie okazały się mniejsze niż wcześniej się wydawało. Choć odejście najlepszego strzelca Kamila Sadowskiego (9 goli) do Górnika Wałbrzych może być trudne do zrekompensowania. Dzięki temu jednak pozyskano trzech graczy (transfer i 2 wypożyczenia) od III-ligowca, a są to: Piotr Rojek, Dominik Woźniak i Marcin Antoniak. Nowym szkoleniowcem został Krzysztof Wierzbicki. Jak pokazała zaległy mecz z liderem z Gaci (0:1), nie można Victorii spisywać na starty.

 

W Wołowie trenera zmieniono jeszcze pod koniec rundy jesiennej. Zimą doszło do sporych roszad w kadrze zespołu. Odeszło sześciu zawodników, a doszło 7 graczy (w tym dwóch bramkarzy), a wśród nich trzech doświadczonych piłkarzy, którzy jesienią grali w Dolpaszu Skokowa – Mateusza Matkovicia, Dariusza Zalewskiego i Konrada Tabaka.

 

Z kolei Bielawianka postawiła na obcokrajowców. Lucas (Lucas Marques Ribas) i Marcos (Marcos Pauli Baumgarten) to Brazylijczycy w wieku 19 i 21. Ostatnio grali w NFV Gelb-Weiß Görlitz, z drużyną trenuje również posiadający włoskie obywatelstwo Brazylijczyk Giovani Parizotto, jesienią próbujący swoich sił w Lechii Dzierżoniów, ale z marnym skutkiem.

 

Wiele wskazuje na to, że wiosna może być szczególnie ciężka dla GKS-u Kobierzyce, Orła Ząbkowice Śląskie czy Bystrzycy Kąty Wr., które zimą zanotowały więcej strat niż zysków kadrowych. Dotyczy to zwłaszcza kobierzyczan, w barwach których, nie zobaczymy już dwóch najlepszych strzelców z jesieni – Kacpra Rokickiego i Rafała Rybińskiego. Niepokojąco również wyglądają wyniki dwóch ostatni meczów podopiecznych Macieja Bilskiego. W Pucharze Polski z Wołowem GKS przegrał u siebie 1:5, a tydzień wcześniej 1:7 z LZS Starowice, czwartoligowcem z opolskiego.

 

Wspomnianych dwóch zawodników z Kobierzyc przeszło do Marcinkowic, gdzie trenerem Sokoła jest były szkoleniowiec GKS-u Marcin Krzykowski. Podjął się on trudnej misji ratowania IV ligi dla beniaminka. Oprócz swoich byłych podopiecznych będzie miał również do dyspozycji również takich zawodników, jak choćby: Maciej Żarski (Energetyk Siechnice), Kacper Kaczmarek (Ślęza Wrocław), Patryk Janiczak (Sokół Wielka Lipa) czy Bartłomiej Płomiński (Stal Brzeg) czy Michał Szydło (Granica Bogatynia). Czy to wystarczy?

 

Zadanie z pewnością trudne, ale nie niemożliwe. I chyba ekipa z Marcinkowic ma największe szanse na wydostanie się z dołów tabeli spośród trzech ekip, które znalazły się tam ze spora stratą do pozostałych zespołów. Oczywiście W Nowej Rudzie i Sadowicach również nie tracą nadziei, ale jednocześnie zdają sobie sprawę, że zadanie będzie niezwykle trudne. Pozostaje gromadzić punkty i liczyć na to, by jak najmniej drużyn spadło z III ligi.

 

[league_table 2920]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.