Kaczawa Bieniowice – Odra Chobienia

Cud nad Kaczawą… Zdziesiątkowana Odra przetrwała

Cud nad Kaczawą? Określenie trochę na wyrost, ale z drugiej strony… zespół gra w osłabieniu przez godzinę (pół godziny w 9), a w składzie ma 3 bramkarzy i nie przegrywa meczu. To jak to nazwać?

 

Złotoryja i Kłodzko w IV lidze. Zostało już tylko jedno miejsce

Mecz Kaczawa Bieniowice – Odra Chobienia w legnickiej okręgówce był z tych, jak to się popularnie mówi, za „sześć punktów”. Nad rzeką Kaczawą spotkały się dwie drużyny, które walczą o utrzymanie się w lidze.

 

Przed meczem goście mieli 2 punkty przewagi, więc gospodarzy, by wydostać się ze strefy spadkowej, potrzebowali zwycięstwa. I wydawało się, że bramki będą tylko kwestią czasu. Odra przyjechała na mecz w 12-osobowym składzie, który zawierał… 3 bramkarzy. Po 15 min. meczu z kontuzją zszedł z murawy najlepszy strzelec gości Wojciech Jurak. Jego udało się zastąpić, ale gdy chwilę później zszedł kolejny zawodnik, od ok. 30 minuty, goście grali w dziesięciu.

 

Saltex IV liga zachód. Piast musi wygrać 6 golami i liczyć na spadkowicza

Na tym jednak nie koniec, bo w 60 minucie z powodu obowiązków służbowych boisko opuścić musiał Marcin Malinowski i Odra grała od tej chwili w dziewięciu.

 

Przez cały mecz gospodarze mieli przewagę, ale ostatnie pół godziny to była istna nawałnica. Świetnie w bramce Odry spisywał się jednak Jakub Pisarski, gospodarzom brakowało również zimnej krwi, szczęścia oraz… sokolego oka sędziego asystenta. Sylwestrowi Brzózce z Kaczawy udało się nawet trafić do bramki, ale sędzia odgwizdał spalonego. Gospodarze są przekonani, że niesłusznie.

 

Ostatecznie mecz zakończył się remisem 0:0 i „Cud nad Kaczawą” stał się faktem. Co ciekawe, wynik ten powinien dać utrzymanie się obu zespołom, bowiem w tym sezonie z legnickiej okręgówki mają spaść 3 zespoły. A to dlatego, że z IV ligi z okręgu legnickiego zdegradowany został tylko Zamet Przemków.

 

Czy tak będzie w rzeczywistości? – Tak powinno być, ale to jest OZPN Legica. A tu regulamin sobie, a rzeczywistość sobie. Kluby wolą zająć pewne miejsce gwarantujące utrzymanie się, niż potem drżeć czy nie spadną przy zielonym stoliku – mówi mi osoba znająca od podszewki kulisy legnickiego futbolu.

 

Nie tylko sukcesy, awanse i spektakularne wygrane tworzą klimat małych lig. Bardzo często są to z pozoru wydarzenia mniejszej wagi, jednak na lata zapadające w pamięć w lokalnej społeczności. Albo sytuacje, które nie toczą się na murawie boiska, ale tworzą koloryt znany tylko z boisk w najniższych ligach. Dlatego ruszam z nową kategorią na blogu – Oto Małe Ligi – gdzie będą wspominał o tym, co ciekawego zdarzyło się w małych ligach w regionie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *