Robert Lewandowski w reklamie z Kotem. Miało być z jajem, wyszły jaja

Robert Lewandowski wystąpił obok Tomasza Kota w nowej reklamie T-Mobile. Napastnik reprezentacji Polski śpiewa w niej przerobioną wersję piosenki „Blurred Lines” Robina Thicke. Efekt, niestety, nie powala. No chyba, że ze śmiechu.

 

Polska kadra na Euro 2016. Starzyński jedzie do Francji

Reklama z udziałem Roberta Lewandowskiego wzbudza różne opinie kibiców. Jednym się podoba, inni kpią. Oglądając ją mam mieszane uczucia. Trzeba przyznać, że z grą aktorską Lewy radzi sobie całkiem nieźle. Ze śpiewem gorzej… Gdy dodamy do tego, że scenariusz to lekki chaos, a słowa – jak to w reklamie – momentami są zwyczajnie głupie, to mamy to co mamy.

 

Reklama (chyba) miała być zabawną parodią nawiązującą do oryginału piosenki „Blurred Lines” Robina Thicke. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wyszła parodia parodii.

 

Może czepiam się na siłę (albo się po prostu nie znam na współczesnej reklamie), ale mnie by ona z pewnością nie zachęciła do skorzystania z oferty operatora, choć lubię zarówno Lewandowskiego, jak i Kota. Jedyne co myślę, oglądając tę produkcję, że T-Mobile chce na siłę skorzystać na gorączce zbliżającego się Euro 2016 i na szybko stworzyła reklamowego potworka. Który na dodatek nieco „uderza” w samego Roberta Lewandowskiego (wystarczy poczytać komentarze typu „że Lewy dla kasy zrobiłby wszystko”).

 

Zresztą, oceńcie sami…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.