Nowe przepisy sobie, życie sobie. A boiskowi bandyci robią co chcą

Nowe przepisy sobie, a życie sobie – taki wniosek nasuwa mi się po tym, co można zaobserwować na piłkarskich boiskach. Boiskowych bandytów nie ukrócą przepisy, tylko mądrzy (albo dobrze widzący) sędziowie.

 

Zmiany w przepisach gry w piłkę nożną

Powodem tego wpisu jest boiskowy bandyta Diego Costa. Brazylijski Hiszpan, grający na co dzień w Chelsea Londyn. Na pierwszy rzut oka niewiele ma to wspólnego z regionalną, dolnośląską piłką. Costa jest tylko jednak asumptem do pewnej refleksji. Zresztą potwierdzającej to, o czym pisałem wcześniej (link wyżej).

 

Od czerwca obowiązują bowiem nowe przepisy gry w piłkę nożną. Jeden z nich mówi o tym, że za brutalne wejście w rywala należy karać czerwoną kartką, nawet jeśli winowajca nie trafi w nogi przeciwnika.

 

I teraz wróćmy do napastnika Chelsea. W poniedziałkowym meczu londyńczyków z West Hamem, Costa brutalnie sfaulował bramkarza gości Adriana. Wyprostowaną nogą w piszczel. Tylko chyba cud sprawił, że bramkarz Młotów nie opuścił murawy z otwartym złamaniem.

I co się stało? Ano nic. Sędzia co prawda odgwizdał faul, ale nie pokazał Hiszpanowi nie tylko czerwonej, ale nawet żółtej kartki. Za piłkarski kryminał!

 

I jak to się ma do nowych przepisów? Nijak… Równie groźne zresztą są “przegięcia” w drugą stronę – gdy czerwone kartki będą sypały się w sytuacjach, gdy absolutnie nie będzie to konieczne.

Prawda jest jednak taka, że nawet najlepsze przepisy nic nie dadzą, jeśli sędziowie nie będą należycie ich stosować

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *