Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało… Na pewno?

Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało… Na pewno? Stało się. I to dużo dobrego. Niestety, do pełnego szczęścia troszeczkę zabrakło.

 

100 najlepszych drużyn na Dolnym Śląsku (SEZON 2015/16)

W końcu mogliśmy poczuć się jak nasi ojcowi i dziadkowie, którzy emocjonowali się grą biało-czerwonych na wielkich imprezach piłkarskich w 1974, 74 czy 82 roku. Tym razem nie było tradycyjnych w ostatnich latach meczów otwarcia, o wszystko i honor. Polacy zagrali prawie na maksa. Prawie, bo chyba każdy kibic ma świadomość, że w przodzie były jeszcze spore rezerwy. Niestety, udało się je wykorzystać tylko częściowo (gol Roberta Lewandowskiego z Portugalią).

 

Polacy kończą mistrzostwa bez porażki w ciągu 90 czy 120 minut – z trzema remisami i dwoma zwycięstwami na koncie. Dobrze. Może nawet bardzo dobrze. A co więcej długami fragmentami biało-czerwoni grali swoją piłkę. Nie patrzyli co zrobi rywal, tylko sami kreowali boiskowe wydarzenia. Podczas meczów Polaków były i emocje, i dobra piłka, a wszystko to się przyjemnie (!) oglądało.

 

Andrzej Padewski wybrany na kolejną kadencję

Czego więc zabrakło? Trochę siły. Po godzinie meczów ze Szwajcarią i Portugalią, Polacy dawali się mocno zdominować. Trochę skuteczności (szczęścia?). I dobrych zmienników, którzy byliby w stanie odwrócić losy spotkania. Adam Nawałka zmiany robił bardzo późno, jakby się bał, że nowy gracz może popsuć to, co udało się osiągnąć. W spotkaniach fazy pucharowej brakowało nutki szaleństwa, ryzyka. Być może skończyłoby się to porażką już wcześniej, a może właśnie szykowalibyśmy się do półfinału.

 

Problemem okazała się trochę za krótka ławka rezerwowych. Selekcjoner nie może jednak narzekać, w końcu sam wybrał tych zawodników. Momentami brakowało rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia. Piotr Zieliński na Euro zawiódł, Filip Starzyński nie dostał szansy. Szkoda i nie piszę tego dlatego, że Figo pojechał na Euro jako (formalnie) piłkarz Zagłębia Lubin. Po prostu brakowało pomysły na niekonwencjonalne zagranie, brakowało zawodnika, który dobrze przymierzy z dystansu. Takiego jak Starzyński. Być może by się spalił, a być może pomógłby pokonać Portugalczyków. Ale tego już się nie dowiemy.

 

Euro 2016 za nami. I kibice w końcu mogą zaśpiewać “Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało…” bez cienia ironii.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.