Polska w finale? Sen wariata może się ziścić

Polska w finale mistrzostw Europy? To co jeszcze niedawno wydawało się snem wariata, może już wkrótce się spełnić.

 

Euro paradoksów, drabinka i ?autostrada? do finału

Tak, wiem, sam jeszcze niedawno pisałem, by nie pompować balonika, a właściwie radziłem spuścić z niego powietrze. I właściwie niewiele się zmieniło. Biało-czerwoni wciąż nie są maszyną do miażdżenia rywali, wciąż popełniamy błędy, wciąż nie wykorzystujemy dobry sytuacji, wciąż można znaleźć sporo mankamentów w grze podopiecznych Adama Nawałki.

 

Mimo tego wszystkiego jestem dziś skłonny stwierdzić – tak, mamy realne szanse na awans do finału. Przede wszystkim dlatego, że problemy, o których wspomniałem wyżej, wcale nie występują w grze naszej drużyny częściej niż u naszych rywali. Poziom tych mistrzostw jest taki, a nie inny (taki sobie), że Polacy w zasadzie nie odbiegają od większości zespołów, które do tej pory widzieliśmy w akcji.

 

Gdzie oglądać Euro 2016? (MECZE POLAKÓW, KIEDY GRAJĄ POLACY)

No i w końca drabinka, o której już sporo napisano. Drabinka, zgodnie z którą w następnym meczu zagramy z Portugalią, a jeśli pokonamy Cristiono Ronaldo i spółkę trafimy na kogoś z par Walia – Belgia/Węgry (piszę te słowa na kilka godzin przed zakończeniem tego spotkania).

 

Jakby na to patrzeć, w jakich kategoriach rozstrzygać, brak na drodze chłopaków Adama Nawałki takich drużyn jak Włochy/Hiszpania, Francja czy Anglia (czy Niemcy nie wcześniej niż w finale) to spory handicap. Można mówić, że poziom się wyrównał, że wielkie drużyny nie zachwycają – prawda jest taka, że lepiej grać ze Szwajcarią, Portugalią i np. Belgią, niż Włochami, Francuzami czy Anglikami.

 

Najpierw jednak musimy uporać się z pierwszą przeszkodą. Trudno wskazać faworyta meczu Polska – Portugalia. Oceniając tylko po formie na mistrzostwach, biało-czerwoni powinni rozprawić się z rywalem. Portugalczycy do tej pory prezentowali się bardzo przeciętnie. Nie można jednak zapominać, że to drużyna, która posiada w składzie takiego zawodnika jak Cristiano Ronaldo. O ile gwiazdor Realu na razie zawodzi (podobnie jak nasz Robert Lewandowski), to jest to taki piłkarz, który sam może rozmontować defensywę rywala. Co prawda na takiego obecnie nie wygląda, ale lekceważyć go jednak nie sposób.

 

Pokonanie Portugalczyków jest jednak realne. A wtedy trafimy na kogoś z trójki Walia, Belgia lub Węgry. Obstawiam Czerwone Diabły. Nawet jeśli trafilibyśmy na ekipę Marca Wilmotsa, to choć nie będziemy faworytami, nie będzie można spisać nas na starty.  A wtedy wszystko się może zdarzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *